Różnobarwne drzewa – 62

Różnobarwne drzewa przyciągały wzrok. Złota polska jesień cieszyła oczy. Właśnie wtedy ich gałęziami poruszył delikatny podmuch wiatru i lekko nimi zakołysał. Po chwili już mocniej dmuchnął i cała okolica zamieniła się w powiewający welon. Wirując spadały listki żółte, pomarańczowe, czerwone, a największe platanowe zasłały zielony trawnik feerią barw, dodając trochę jasnego, świecącego brązu. Odsłoniły się czerwone jagody berberysów. Ciężka od owoców jarzębina czekała na drozdy i kwiczoły, a nad wszystkim królowało krakanie wron szarych i skandynawskich gawronów.

dla Darii napisała Magda z Dachu

Była malutka – 67

Była malutka, a może tak się jej wydawało. Leniwie rozglądała się dookoła, choć już była gotowa, by zrosić suchą ziemię. Popatrzyła na inne chmury. Wydawało się jej, że były większe niż ona. Wnet spostrzegła swoje odbicie w tafli jeziora i zobaczyła swoje prawdziwe rozmiary. Uwolniła krople deszczu i nawilżyła ogromny obszar ziemi spragnionej wilgoci.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Zapomniana czara zwycięstwa – 1

Zapomniana czara zwycięstwa spała na regale. Dawno jej nie używano, więc śniła, że powrócą dni chwały, a ona znów będzie użyteczna. Pewnego razu promyk słońca zauważył ją i wlał do niej trochę nadziei, która zaczęła ją leczyć. Rozpuszczała i usuwała osad goryczy z poniesionych porażek, i napełniała czarę swoim światłem.

W pewnej chwili nadzieja wypłynęła z czary. Spływała w dół po regale, napełniając sobą stojące na nim książki i rożne gadżety. Spłynęła na podłogę i rozlała się po całym mieszkaniu. Potem wypłynęła na całe piętro, a następnie zaczęła spływać w dół, wypełniając sobą budynek i jego piwnice, Rozlała się po osiedlu i całej dzielnicy. Było jej coraz więcej i więcej… O dziwo, ludzie nawet tego nie zauważyli, tylko żyło się im dużo lżej i dużo lepiej…

dla Andrzeja napisała Ewa Damentka

Rozległa pustynia – 37

Rozległa pustynia, z wielkimi piaszczystymi wydmami, przybrała głęboką żółto-pomarańczową barwę. Na tle błękitnego nieba wyraźnie odcinała się sylwetka wielbłąda, który zupełnie nie przejmował się tym, że ktoś go oglądał. Robił to, co zwykle – szedł, gdy kazano, posilał się, gdy nadchodziła pora jedzenia, i odpoczywał, kiedy tylko miał okazję.

Autor: Ewa Damentka

Kustosz z zainteresowaniem – 43

Kustosz z zainteresowaniem przyglądał się dużej paczce, która właśnie została dostarczona do muzeum. Było na niej wiele kolorowych naklejek i dużo pocztowych stempli – jakby przewędrowała pół świata.

Otworzył ją i zobaczył, że w środku znajdują się książki pisane w nieznanych mu językach. Miały wiele ilustracji, więc, nawet nie znając języka, mógł się zorientować w ich treści. Były to materiały dydaktyczne, muzealne. Niektóre bardzo ciekawe. W środku znajdowały się też kartki z podziękowaniami od poprzednich adresatów paczki.

Kustosz zaprosił koleżanki i kolegów z działu i z całego muzeum. Zaczęli przeglądać książki i wybrali te, które uznali za najbardziej interesujące. Następnie włożyli do paczki własne materiały dydaktyczne oraz kartkę z podziękowaniem, znaleźli adres egzotycznego dla nich muzeum, gdzieś na końcu świata i… posłali paczkę dalej.

Autor: Ewa Damentka

Młoda kobieta – 62

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła. Zobaczyła pomieszczenie wypełnione barwami, w którym panował ład, porządek i słychać było delikatną, spokojną muzykę.

„To jest moje miejsce” – pomyślała kobieta.

Na środku sali tańczyły dwie pary. Ich ruchy spowodowały uśmiech na ustach kobiety. Książęta siedzieli przy barze i kobieta mogła wybrać któregoś. Widziała oczami wyobraźni swoją piękną przyszłość.

W chwili, gdy zdecydowała się na podejście do jednego z książąt, uświadomiła sobie, że dawno temu taki pijący przy barze książę zwrócił na nią uwagę, a potem były tylko same kłopoty.

Autor: Andrzej

Początkujący kucharz – 41

Początkujący kucharz przygotowywał obiad. Z zapałem płukał, obierał, tarł, kroił, siekał, blanszował, podgotowywał i podsmażał, z uwagą dodając do potrawy kolejne składniki. Zaglądał przy tym do swojej książki kucharskiej, żeby wspomóc swój zapał zawartymi w niej przepisami.

Pewnego razu kucharz zgubił zapałki. Starał się zapalić ogień elektrycznie, ale się nie udało. Wtem wpadł na pomysł: chłodnik.

Autor: Adam