Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do przestronnej sali. Zdawało się, że jest to sala balowa w olbrzymim pałacu, a nie mała piwnica staromiejskiej kawiarni, którą pamiętała z wcześniejszych wizyt. Przed miesiącem żałowała, że kawiarnię zamknięto z powodu prac remontowych. Dziś zobaczyła, że na jej miejscu jest Klub Anonimowych Księżniczek. „Jak oni to zrobili? Cała kamienica nie ma tyle powierzchni, co to pomieszczenie, a przecież widać, że są jeszcze kolejne…” – dziwowała się w duchu. W sali nie było nikogo. Drzwi za kobietą zamknęły się cicho i dały się słyszeć dźwięki muzyki. Dziewczyna uważnie przyglądała się sztukateriom i zaglądała za uchylone drzwi do innych pomieszczeń. Czuła się swobodnie, jak we własnym domu. Nie zdziwiła się więc, gdy usłyszała głos kamerdynera – „Księżniczko zapraszam do jadalni. Już podano do stołu”. Przelotnie pomyślała, że może to sen, ale uznała, że zamierza śnić dalej. Po obiedzie zdecydowała się wyjść na spacer. Gdy znalazła się na ulicy, zobaczyła, że szyld „Klub Anonimowych Księżniczek” – zniknął. A na jego miejscu jest szyld dobrze znanej jej kawiarni. Na oknie zaś przyklejona kartka z napisem: „Przepraszamy, kawiarnia zamknięta z powodu remontu”.
Autor: Ewa Damentka