Kiedyś dawno dawno temu – 65

Kiedyś, dawno, dawno temu, pewnej zimowej nocy urodził się mały chłopczyk. Mama przytuliła go z miłością, a Tata patrzył na niego kochającym wzrokiem i z nadzieją w sercu, że syn zostanie piłkarzem i przejmie pasję ojca.

Syn rósł silny i zdrowy. Z czasem objawiał zainteresowanie różnymi dziedzinami, ale daleki był od piłki nożnej. Ojciec zrozumiał, że musi pogodzić się z tym, że syn nie spełni jego oczekiwań.

Z początku było to trudne, ale z czasem coraz życzliwiej myślał o zainteresowaniach syna. Przyszedł moment, kiedy ojciec znalazł w sobie zgodę na to, żeby syn szedł własną drogą. Później nawet się z tego cieszył.

Autor: Danuta Majorkiewicz