Czytelnik z pewnym ociąganiem i widoczną niechęcią zamknął książkę. Nadal trzymał ją w ręku, gdy zadzwoniła jego mama z pytaniem, czy pamięta, że już pora, żeby wyszedł do pracy. To go zmobilizowało. Odłożył książkę, ubrał się i wyszedł z mieszkania, mamrocząc cicho pod nosem, że ma już pięćdziesiąt lat i nie wypada, żeby mama nadal go kontrolowała i przypominała mu, co ma robić. W tym czasie jego mama siedziała przy filiżance pysznej herbaty, z książką w ręku, i uśmiechała się do siebie. Przypomniała sobie, że syn, podobnie jak ona sama, w dzieciństwie chował się z książką pod kołdrę i, korzystając z małej latarki, czytał do białego rana, a potem niewyspany szedł do szkoły, potykając się o własne nogi.
Autor: Ewa Damentka