Ulice wielkiego miasta mokre były od deszczu i odbijały sylwetki przechodzących ludzi. W kałużach widoczne były także kolorowe parasolki, które błyszczały i rozweselały trochę szaro-buro-czarny tłum przechodniów. Również zwierzęta, które mieszkały na co dzień w wielkim mieście, gdzieś szybko się przemieszczały. Wrony przelatywały na drugi koniec miasta, bezpańskie koty przemykały pod ścianami budynków.
Zapadał zmrok…
Autor: Anna-Maria