Ulice wielkiego miasta – 43

Ulice wielkiego miasta mokre były od deszczu i odbijały sylwetki przechodzących ludzi. W kałużach widoczne były także kolorowe parasolki, które błyszczały i rozweselały trochę szaro-buro-czarny tłum przechodniów. Również osoby będące w domach czuły wpływ przyrody. Tajemne mierniki spożycia kawy pokazywały podwyższone wskazania. Ktoś, pijąc czwartą kawę, zastanowił się, czy np. sarny w lesie mają jakiś substytut kawy. Dzieci natomiast czekały, aż przestanie padać, by pójść do piaskownicy.

Autor: Adam

Ulice wielkiego miasta – 42

Ulice wielkiego miasta mokre były od deszczu i odbijały sylwetki przechodzących ludzi. W kałużach widoczne były także kolorowe parasolki, które błyszczały i rozweselały trochę szaro-buro-czarny tłum przechodniów. Również niebo wypełniało się kolorami, gdy nagle rozlała się na nim tęcza, wzbudzając wielki zachwyt przechodniów.

Autor: Stokrotka

Ulice wielkiego miasta – 41

Ulice wielkiego miasta mokre były od deszczu i odbijały sylwetki przechodzących ludzi. W kałużach widoczne były także kolorowe parasolki, które błyszczały i rozweselały trochę szaro-buro-czarny tłum przechodniów. Również dzieci chciały rozweselić siebie i dorosłych, więc robiły, co mogły – wchodziły w kałuże, rozchlapując wodę dookoła i śmiejąc się radośnie. Te, które nie mogły tego robić, patrzyły z zazdrością i marzyły, by im również rodzice pozwolili tak się bawić.

Autor: Jęczyduszka

Ulice wielkiego miasta – 40

Ulice wielkiego miasta mokre były od deszczu i odbijały sylwetki przechodzących ludzi. W kałużach widoczne były także kolorowe parasolki, które błyszczały i rozweselały trochę szaro-buro-czarny tłum przechodniów. Również kataryniarz cieszył przechodniów, grając wesoło na katarynce. Owa muzyka rozweselała twarze i serca ludzi, również tych spracowanych i smutnych, zagłębionych w myślach o mnogości codziennych spraw. Słuchając muzyki katarynki, wszystko układało się w głowach i stawało się prostsze i łatwiejsze.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Ulice wielkiego miasta – 39

Ulice wielkiego miasta mokre były od deszczu i odbijały sylwetki przechodzących ludzi. W kałużach widoczne były także kolorowe parasolki, które błyszczały i rozweselały trochę szaro-buro-czarny tłum przechodniów. Również dachy były mokre. Okna w dachach były często podświetlone. Fajnie jest być na poddaszu i słuchać kropel deszczu. Po deszczu, gdy otworzy się okno, czuje się świeże powietrze.

Autor: Adam

Ulice wielkiego miasta – 38

Ulice wielkiego miasta mokre były od deszczu i odbijały sylwetki przechodzących ludzi. W kałużach widoczne były także kolorowe parasolki, które błyszczały i rozweselały trochę szaro-buro-czarny tłum przechodniów. Również pewien malarz bardzo się ożywił. Zrobił parę zdjęć telefonem komórkowym, ale nie oddały one uroku tej chwili, więc uważnie obserwował. Całym sobą chłonął ogólny widok i poszczególne detale. Potem poszedł do domu, rozłożył sztalugi, postawił na nich wcześniej przygotowane płótno i od razu przystąpił do pracy.

Autor: Ewa Damentka

Ulice wielkiego miasta – 37

Ulice wielkiego miasta mokre były od deszczu i odbijały sylwetki przechodzących ludzi. W kałużach widoczne były także kolorowe parasolki, które błyszczały i rozweselały trochę szaro-buro-czarny tłum przechodniów. Również samochody i autobusy wydawały się trochę weselsze, gdy odbijały się w nich kałuże i kolorowe parasolki.

Autor: Zyta

Ulice wielkiego miasta – 36

Ulice wielkiego miasta mokre były od deszczu i odbijały sylwetki przechodzących ludzi. W kałużach widoczne były także kolorowe parasolki, które błyszczały i rozweselały trochę szaro-buro-czarny tłum przechodniów. Również urozmaiceniem szarości był pobliski koncert na rynku miasta. Pomimo ulewy zespół grał dalej i śpiewał coś o padającym deszczu.

Autor: Adam

Ulice wielkiego miasta – 35

Ulice wielkiego miasta mokre były od deszczu i odbijały sylwetki przechodzących ludzi. W kałużach widoczne były także kolorowe parasolki, które błyszczały i rozweselały trochę szaro-buro-czarny tłum przechodniów. Również można było dostrzec zieleń drzew żywo błyszczącą od deszczu. Dało się słyszeć świergot ptaków, które zaczynały osuszać swoje piórka w słonecznych promieniach – pierwszych po burzy. Jakby w jednej chwili życie znów wróciło na ulice. Słychać było gwar, a śmiejące się dzieci, radośnie skaczące przez kałuże i niekiedy wpadające w nie, „mąciły” bezpowrotnie obraz odbijający się w kałużach.

Autor: Stokrotka

Ulice wielkiego miasta – 34

Ulice wielkiego miasta mokre były od deszczu i odbijały sylwetki przechodzących ludzi. W kałużach widoczne były także kolorowe parasolki, które błyszczały i rozweselały trochę szaro-buro-czarny tłum przechodniów. Również ja się rozweseliłam. Zmęczenie po wielogodzinnej pracy ulotniło się. Oddychałam rześkim powietrzem, szłam sprężystym krokiem do domu, planując, co zrobię z pozostałą częścią popołudnia i nadchodzącym wieczorem.

Autor: Ewa Damentka