Staruszek z latarnią – 44

Staruszek z latarnią wyszedł na podwórko, żeby sprawdzić, co się dzieje. Nie zobaczył nic szczególnego. Jednak niepokój aż go roznosił, więc poszedł się przejść. Czuł, że coś musi zrobić. Nogi same zaprowadziły go do lasu. Wędrował coraz szybciej, czując ściskanie w żołądku. Za lasem zobaczył swojego sąsiada, który leżał bezwładnie obok przewróconego roweru. Widocznie najechał na wystający z ziemi korzeń. Staruszek zadzwonił na pogotowie. Poczuł wielką ulgę, gdy karetka zabrała sąsiada do szpitala, a on sam przekazał sąsiadce nowiny oraz rower. Z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku wrócił do domu. Wreszcie mógł spokojnie zasnąć.

Autor: Ewa Damentka

Staruszek z latarnią – 42

Staruszek z latarnią wyszedł na podwórko, żeby sprawdzić, co się dzieje. Jego pies strasznie ujadał. Okazało się, że koło furtki przechodzili nieznani mu turyści. Staruszek uśmiechnął się, usiadł na ławeczce pod domkiem i zaczął grać na fujarce. Jeden z turystów wyciągnął gitarę, drugi flet. Popłynęło kilka melodii. Psy uspokoiły się, a turyści poszli dalej.

Autor: Ewa Damentka

Staruszek z latarnią – 41

Staruszek z latarnią wyszedł na podwórko, żeby zobaczyć, kto zajechał na podwórze. To przyjechała rodzina, której się nie spodziewał. Dzieci oznajmiły, że przyjechały na ferie, a ich rodzice poprosili o kolację. Dziadek podążył do ziemianki, skąd przyniósł specjały, które miały wystarczyć na kilka dni.

Autor: Adam

Staruszek z latarnią – 40

Staruszek z latarnią wyszedł na podwórko, żeby przywitać się z rodziną, która przyjechała na wakacje. Rodzice z dwójką dzieci już wysiedli z samochodu. Serdecznie przywitali się z nim i dwoma psami, które wybiegły do nich, merdając radośnie ogonami.

Staruszek pomógł przenieść bagaże, podał kolację, rozmawiał, przysłuchiwał się i gdy rodzina poszła już spać, on siedział samotnie przy kominku, rozmyślając, jak dziwnie potrafi układać się życie. Kiedyś miał własną rodzinę, dom i dobrą pracę. Pechowo stracił najbliższych i wszystko, co posiadał. Bezdomny wałęsał się po ulicach wielkiego miasta, rozmawiając z napotkanymi ludźmi.

Nawet nie wiedział, że pewne małżeństwo zaczęło mu się uważnie przyglądać. Rozmawiał z nimi tak jak z innymi. Nie był świadom, że widzieli, jak uratował spod kół samochodu bezdomnego psa. Zdziwił się więc, gdy zaproponowali, żeby razem z tym psem pojechał razem z nimi na wakacje, na ich działkę. A potem zaproponowali, żeby zamieszkał w ich letnim domku i doglądał go w czasie ich nieobecności. Traktowali go, jakby był ich dziadkiem lub pradziadkiem. Jakby od wielu lat znali się i byli rodziną. Takie to dziwne, nieoczekiwane i jednocześnie proste rozwiązanie jego problemów…

Przepełniała go wdzięczność. Jak zwykle pomodlił się o zdrowie, miłość, dobrobyt i szczęście dla swoich dobroczyńców i spokojnie poszedł spać. Wstał o świcie i z radością rozpoczął nowy dzień.

Autor: Brzozowa Bajdulka

Staruszek z latarnią – 39

Staruszek z latarnią wyszedł na podwórko, żeby zobaczyć, co się dzieje. Zrobiło się ciemno, błyskało, grzmiało. Jasne pioruny rozjaśniały czarne niebo. Staruszek zobaczył to i szybko wrócił do bezpiecznego domku. Zamknął drzwi i okiennice. Potem poszedł spać. Ranek przywitał go pięknym światłem i rześkim powietrzem.

Autor: Ewa Damentka

Staruszek z latarnią – 37

Staruszek z latarnią wyszedł na podwórko, żeby nareszcie poczuć rodzącą się wiosnę. W jego sercu promieniała radość ze spaceru po podwórku. Czuł na swej skórze pierwsze promienie wschodzącego słońca i lekką poranną bryzę znad rzeki. Nareszcie w jego umyśle zapanował spokój. Powolnym i lekkim krokiem ruszył w stronę rzeki.

Autor: Spacerowicz

Staruszek z latarnią – 35

Staruszek z latarnią wyszedł na podwórko, żeby odetchnąć świeżym powietrzem. Rodzina, która przyjechała z wizytą, zadymiła cały domek. Goście byli palaczami i nie krępowali się przy gospodarzu. W czasie rozmowy zapalali jednego papierosa za drugim. Dziadek, który kiedyś sam był palaczem, zastanawiał się, czy nie pójść spać do stodoły. Chyba będzie tam lepsze powietrze niż w domu, a kuzyni spokojnie dokończą rozmowy przy papierosach. Rano dowie się, na jak długo przyjechali. Zależało mu na nich, więc jakoś wytrzyma tę nikotynową niewygodę.

Autor: Ewa Damentka