Przydrożny kamień – 40

Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy… Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…

Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy budził się i obserwował osobę, która na nim przysiadła. Wąchał ją i wczuwał się w jej emocje. Niezmiernie dziwiło go, że w tak szybko zmieniającym się świecie, zmieniających się drogach, pojazdach, ubraniach i ekwipunku podróżnych, natura ludzka pozostawała ta sama. Jego wędrowcy od dawna i ciągle – od prawieków aż po dzisiejszy dzień – mają takie same zmartwienia, rozterki, bóle, zranienia, potrzeby, nadzieje, emocje… „I pewnie tak będzie aż do końca świata” – myślał sobie kamień i dzielił się z podróżnymi swoim spokojem i pewnością, że wszystko zawsze było, zawsze jest i zawsze będzie w najlepszym porządku.

Autor: Ewa Damentka

Przydrożny kamień – 39

Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy… Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…

Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy przyglądał się im uważnie, przysłuchiwał ich rozmowom.

Pewnego razu usiadły na nim dwa motyle i lekko wachlując się skrzydełkami, opowiadały sobie o cudach, jakie widziały – o dolinach, ogrodach, drzewach i jeziorach. O miastach i wsiach, o ludziach, zwierzętach i gwiazdach. Jeden z motyli powiedział, że słyszał, że w różnych miejscach Ziemi gwiazdy wyglądają zupełnie inaczej. Drugi zastanawiał się, czy ich skrzydełka są na tyle silne, by mogły dolecieć tak daleko, żeby sprawdzić to osobiście.

Motyle wkrótce odleciały, a kamień został sam ze swoimi myślami. Czy prawdą jest to, co mówiły motyle? Gwiazdy, jego wierni przyjaciele, mogą się zmieniać i zupełnie inaczej wyglądać? Pokazywać inne konstelacje niż te, do których się przyzwyczaił?

Postanowił to sprawdzić i wprawił się w ruch. Podróżuje swoim tempem – kilka-kilkanaście ziarnek piasku na stulecie, ale to mu nie przeszkadza. Zyskał cel i sprawdzi, jak wyglądają gwiazdy oglądane z różnych miejsc na Ziemi.

Autor: Brzozowa Bajdulka

Przydrożny kamień – 38

Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy… Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…

Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy telepatycznie łączył się z Babcią Jagą, a ona zlecała dyżurnym czarodziejom zaopiekowanie się wędrowcem.

Czasami pomagano mu, zdejmując nadmiar trosk oraz ciężar emocjonalnego bagażu. Innym razem dodawano emocje, których potrzebował. A niekiedy tylko przekazywano mu sympatię wróżek i czarodziejów oraz ich niezachwianą pewność, że wędrowiec na pewno osiągnie swój cel.

Potem, gdy ludzie wstawali z kamienia i ruszali w dalszą podróż, on znowu zapadał w lekki sen…, do kolejnego razu.

Autor: Archiwista SC

Przydrożny kamień – 37

Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy… Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…

Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy budził się i krew w jego żyłach płynęła trochę szybciej. Przypominał sobie dawne czasy, kiedy z ciekawością przemierzał świat i teraz z nie mniejszą ciekawością obserwował podróżnych i przysłuchiwał się ich rozmowom, mimo że te niewiele się zmieniły. Od początku świata ludzie rozmawiają o tym samym – kłócą się i godzą, boją się i nabywają ufności, że podróż przebiegnie i skończy się szczęśliwie, ustalają trasę, dzielą się nowinkami ze świata i pokazują sobie ciekawe przedmioty. Kamień ożywa wtedy i przelotnie zastanawia się, czy znowu nie ruszyć się ze swojego miejsca. Potem wszystko wraca do normy. Kamień trwa, a życie toczy się obok niego.

Autor: Ewa Damentka

Przydrożny kamień – 36

Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy… Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…

Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy z ciekawością się im przysłuchiwał i przyglądał. Notował w pamięci gesty i słowa. Przydadzą się, kiedy dojrzeje do tego, żeby spełnić swoje marzenie i napisze powieść lub sztukę teatralną „Przy szlaku zdarzeń”.

Autor: Ewa Damentka

Przydrożny kamień – 35

Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy… Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…

Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy przysłuchiwał się im uważnie, wstępnie kwalifikując wędrowców do jednej z wymyślonych przez siebie grup. Cieszył się, gdy wędrowcy zachowywali się dokładnie wedle jego przewidywań. Jeszcze bardziej się cieszył, gdy tego nie robili, bo dzięki temu mógł się uczyć i udoskonalać swoją klasyfikację ludzkich typów i zachowań.

Autor: Ewa Damentka

Przydrożny kamień – 34

Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy… Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…

Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy stawał się gościnnym gospodarzem i robił wszystko, co mógł, by jego goście czuli się dobrze i bezpiecznie. Przysłuchiwał się uważnie i myślał o nich życzliwie, wierząc w nich, ich skuteczność i powodzenie.

Autor: Ewa Damentka