Niebo rozpogadzało się – 26

Niebo rozpogadzało się. Ciężkie chmury odpływały, odsłaniając słońce, które oświetlało sylwetki płanetników. Kończyli już pranie i wylewali na Ziemię ostatnią wodę z płukania swoich ubrań. Jeszcze tylko sprawdzenie, czy wszystko jest umocowane na swoim miejscu oraz czy każde płaneciątko znajduje się obok swoich rodziców i… gotowe. Mogą ruszać dalej. Spojrzeli przelotnie na ziemię w dole i wyznaczyli nowy kierunek. Popłynęli dostojnie, a miejsce ich burzowych chmur zajęły małe, białe obłoczki.

Autor: Brzozowa Bajdulka

Niebo rozpogadzało się – 24

Niebo rozpogadzało się. Ciężkie chmury odpływały, odsłaniając słońce, które, co prawda, chyliło się ku zachodowi, ale jeszcze postanowiło ogrzać swoimi promieniami rybaków, którzy wracali z połowu. Raźniej im się szło przez plażę z ciężkimi skrzynkami pełnymi ryb w złocistej poświacie.

dla Danusi napisała Ela

Niebo rozpogadzało się – 23

Niebo rozpogadzało się. Ciężkie chmury odpływały, odsłaniając słońce, które świeciło na panele solarne. Te produkowały prąd. Radość gospodarza była duża, że na swoim dachu ma coś pożytecznego. Gospodarz zbierał też deszczówkę do podziemnych pojemników, by podlewać ogród w upalne dni. W ziemiance natomiast przechowywał żywność, która wymagała chłodu.

Autor: Adam

Niebo rozpogadzało się – 22

Niebo rozpogadzało się. Ciężkie chmury odpływały, odsłaniając słońce, które zaczęło osuszać tereny pozalewowe. Gleba po powodzi była rozmiękła, więc grzejące mocno słońce robiło dobrą robotę. Rolnicy cieszyli się, patrząc, jak ziemia szybko obsycha. Minęło niedużo czasu i można było orać i siać.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Niebo rozpogadzało się – 19

Niebo rozpogadzało się. Ciężkie chmury odpływały, odsłaniając słońce, które grzało mocno. Robiło się coraz cieplej. Przyroda zwolniła, jakby się wygrzewała. Osoby nad jeziorem też. Daleko, na drugim końcu jeziora, przepłynął statek. W tle słychać było przejeżdżający pociąg. Do tego wszystkiego lekki obiad, pod drzewem w cieniu.

Autor: Adam

Niebo rozpogadzało się – 17

Niebo rozpogadzało się. Ciężkie chmury odpływały, odsłaniając słońce, które oświetlało starą gruszę w ogrodzie. Miała już dużo suchych gałęzi. Chyliła się ku upadkowi, ale słońce dało jej tak dużo energii, że zaczęły wyrastać nowe gałęzie. Ogrodnik przyszedł do ogrodu, popatrzył zadziwiony na gruszę i wrócił do domu z siekierą, którą miał w ręku. Grusza ocalała.

Autor: Danuta Majorkiewicz