Drewniana łódka – 45

Drewniana łódka lekko kołysała się unoszona przypływem. Poziom wody szybko się podnosił i wkrótce osiągnął apogeum. Potem woda zaczęła powoli opadać i rozpoczął się odpływ, który odsłonił spory kawał plaży i przedmioty, które zastawiło na niej morze. Właściciel łódki wybrał się na spacer. Wkrótce podszedł do łódki niosąc w obu dłoniach olbrzymi kawał bursztynu. Wziął kubełek, który trzymał w łódce i poszedł znowu. Wrócił z obfitym „połowem”. Już nie martwił się, że nie udało mu się złowić ryb, żona i tak powinna być zadowolona… On również był. Nigdy wcześniej nie widział tak dużych, pięknych kawałków bursztynu.

Autor: Ewa Damentka

Drewniana łódka – 44

Drewniana łódka lekko kołysała się unoszona przypływem. Poziom wody szybko się podnosił i wkrótce łódka znalazła się na grzbiecie olbrzymiej fali, która zaniosła ją daleko, daleko. Dużo dalej niż łódka kiedykolwiek sama zapłynęła. Kiedy fala wycofała się, zostawiając łódkę, ta osiadła między nadmorskimi wydmami. Jej właściciel był bardzo zdziwiony, gdy ją tam odnalazł. Później mocno przywiązywał ją do pomostu, a łódka marzyła, że kiedyś fala znowu ją porwie i zaniesie ją jeszcze dalej – może nawet na ryneczek pobliskiego miasteczka, o którym słyszała wiele ciekawych opowieści.

Autor: Ewa Damentka