Czytelnik z pewnym ociąganiem – 36

Czytelnik z pewnym ociąganiem i widoczną niechęcią zamknął książkę. Nadal trzymał ją w ręku, gdy zadzwonił telefon. Cichy głos w słuchawce, z metaliczną mową automatu, przypominał, że jutro ma wizytę u foniatry. Z cichym brzękiem automat wyłączył się i czytelnik słyszał już tylko delikatny szum urządzenia.

Autor: Andrzej

Czytelnik z pewnym ociąganiem – 35

Czytelnik z pewnym ociąganiem i widoczną niechęcią zamknął książkę. Nadal trzymał ją w ręku, gdy ktoś wszedł do pokoju. Była pora obiadu. Czytelnik jadł zupę, dalej czytając książkę. Z drugim daniem było to samo. Po jakiejś godzinie czytelnik wszedł do kuchni, gdzie zastał gosposię i zapytał, kiedy będzie obiad.

Autor: Adam

Czytelnik z pewnym ociąganiem – 34

Czytelnik z pewnym ociąganiem i widoczną niechęcią zamknął książkę. Nadal trzymał ją w ręku, gdy zadzwonił telefon. Odebrał go i bezwiednie przedstawił się imieniem i nazwiskiem bohatera czytanej przed chwilą powieści. Po drugiej stronie zapanowała głucha cisza, potem speszony damski głos powiedział: „przepraszam, pomyłka”.

Czytelnik stał trochę zdezorientowany i zastanawiał się, co zrobić. W jednym ręku nadal trzymał książkę, a w drugim telefon z wyświetlonym nieznanym numerem, który połączył się z nim przed chwilą. Usiadł na kanapie, zastanawiając się, czy wrócić do czytania, czy oddzwonić…

Jego rozterki przerwała siostra, która otworzyła drzwi do jego pokoju i powiedziała, że zaprasza do salonu. Stół już nakryty, obiad gotowy, goście czekają, a wśród nich dawno niewidziana kuzynka, która przed chwilą próbowała się do niego dodzwonić.

dla Janusza napisała Ewa Damentka

Czytelnik z pewnym ociąganiem – 33

Czytelnik z pewnym ociąganiem i widoczną niechęcią zamknął książkę. Nadal trzymał ją w ręku, gdy zadzwonił dzwonek… Pomyślał, że to listonosz. Otworzył drzwi i stanął zdumiony. W drzwiach stała ona, ta, którą kiedyś kochał… Przywitała się, popatrzyła zapłakana i powiedziała, że przebacza i chce wrócić…

Autor: Jan Smuga

Czytelnik z pewnym ociąganiem – 32

Czytelnik z pewnym ociąganiem i widoczną niechęcią zamknął książkę. Nadal trzymał ją w ręku, gdy do głowy przyszedł mu pomysł na własną książkę: „Fizyka a opowieści kuchenki mikrofalowej”. Miał zjeść posiłek, ale piękne myśli napływały do jego głowy, więc chwycił długopis i zaczął pisać rozdział za rozdziałem. Książka została wydana w imponującym czasie. Dużo wcześniej niż planował.

dla Janusza napisała Danuta Majorkiewicz

Czytelnik z pewnym ociąganiem – 30

Czytelnik z pewnym ociąganiem i widoczną niechęcią zamknął książkę. Nadal trzymał ją w ręku, gdy zamruczał jego kot i przeciągnął się leniwie, sygnalizując, że pora na obiad. Ponieważ jego pan nie zareagował, kot wzmocnił siłę przekazu i podrapał nogę swojego opiekuna. Zadziałało! Pachnące jedzenie szybko znalazło się w kociej miseczce.

Autor: Ewa Damentka

Czytelnik z pewnym ociąganiem – 29

Czytelnik z pewnym ociąganiem i widoczną niechęcią zamknął książkę. Nadal trzymał ją w ręku, gdy zadzwonił telefon. Po drugiej stronie był kolega, który czytał tę samą książkę. Rozmówcy ustalili, że książka jest bardzo wciągająca, ale całość ocenią dopiero po jej przeczytaniu. Ten, który pierwszy przeczyta, miał to zgłosić drugiemu. Po tygodniu recenzja książki była przeprowadzona.

Autor: Adam

Czytelnik z pewnym ociąganiem – 28

Czytelnik z pewnym ociąganiem i widoczną niechęcią zamknął książkę. Nadal trzymał ją w ręku, gdy usłyszał pomrukiwanie psa dopominającego się o spacer. Wstał z krzesła, mówiąc „już idziemy” Pies radośnie merdając ogonem, patrzył mu w oczy, jakby mówił „nie zapominaj o swoim przyjacielu”.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Czytelnik z pewnym ociąganiem – 27

Czytelnik z pewnym ociąganiem i widoczną niechęcią zamknął książkę. Nadal trzymał ją w ręku, gdy zadzwonił telefon. Był trochę zły, że w tym momencie ktoś zawraca mu głowę. Jednak mimo, że nie znał numeru dzwoniącego, postanowił odebrać.

– Dzień dobry – usłyszał w słuchawce – czy rozmawiam z panem Januszem?

– Tak, to ja – potwierdził.

– Dzwonię do pana z niezwykłą ofertą, Mam dla pana propozycję pracy w chórze kościelnym.

– A co miałbym tam robić? – zapytał Janusz

– Do pana zadań należałoby granie podczas mszy świętych i uroczystości kościelnych. Jeżeli będzie pan zainteresowany, to proszę przyjść jutro do parafii na godzinę dziewiątą. Cieszę się, że mogłem z panem porozmawiać – powiedział ksiądz.

Janusz zastanowił się przez chwilę i uznał, że ta propozycja jest czymś, na co czekał od dawna. Odłożył książkę, którą trzymał w ręku. Poszedł do kuchni, gdzie wyjął z lodówki galaretkę z bitą śmietaną. Z szuflady wziął łyżeczkę, usiadł przy stole i zaczął zjadać deser, uśmiechając się radośnie.

dla Janusza napisał Sokolik