Ciemność zgęstniała – 57

Ciemność zgęstniała… Pochłonęła wszystkie kolory i całe światło. Na szczęście nie trwało to długo… W najczarniejszych czasach, w najmniej oczekiwanym miejscu, pojawiło się światło. Początkowo było malutkie. Rosło jednak z każdą chwilą, przynosząc nadzieję i w pewnej chwili jeden z obserwatorów odszedł na tyle daleko, by zobaczyć, że światło tworzy dużą plamę z czarną kropeczką pośrodku, a ciemności towarzyszy biała kropeczka. Plamy przez chwilę wirowały, jakby ustalając swoje granice, a potem oczom obserwatora ukazał się utworzony przez nie starożytny symbol Yin-Yang.

Autor: Ewa Damentka

Harfistka delikatnie – 50

Harfistka delikatnie trącała palcami struny swojego instrumentu. Jego słodki, kojący dźwięk wypełniał całe pomieszczenie. Dobiegał również zapach smakowitej zupy gotowanej przez mamę harfistki. „Muzyka muzyką, ale jeść trzeba” – myślała mama, doprawiając zupę w rytm melodii granej przez córkę.

Autor: Ewa Damentka

Przez kawiarniane okno – 59

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich mała biedronka, która nie wiedzieć czemu, postanowiła przejść się chodnikiem. Była oszołomiona gwarem ulicy i wielkoludami, które nad nią przechodziły. Już myślała, że zostanie zdeptana, ale na szczęście trafiła na przestrzeń pod obcasem. Gdy masa ludzi przystanęła, czekając na zielone światło, biedroneczka uleciała do góry. Znalazła jedno z nielicznych drzew na placu i stamtąd, z bezpiecznej odległości, ciekawie przyglądała się osobom przechodzącym przez ulicę. Tłum przechodniów skojarzył się jej z mrówkami, po namyśle uznała jednak, że ludzi na tym placu jest więcej niż mrówek w mrowiskach, które kiedyś odwiedzała.

Autor: Ewa Damentka

Trzymasz w dłoniach – 25

Trzymasz w dłoniach sfatygowany list, dopiero co dostarczony przez pocztę. Długo szedł. Wiele lat… Wpatrujesz się w litery pisane ręką dobrze znanej ci kiedyś osoby i być może z pewnym niedowierzaniem czytasz: „Kochanie, jakoś nie było okazji, by wcześniej powiedzieć Ci, ile dla mnie znaczysz i podziękować za Twoją obecność w moim życiu. Szczególnie gorąco dziękuję Ci za pięknie wypastowaną podłogę i delikatny zapach miodowej pasty, który unosi się w Twoim domu. Nie wiem czemu, ten zapach kojarzy mi się z dzieciństwem. To wspomnienie bezpiecznego domu i kochających, opiekuńczych rodziców. Właśnie to przypomina mi się za każdym razem, gdy jestem u Ciebie. Dziękuję”.

Autor: Ewa Damentka

Trzymasz w dłoniach – 24

Trzymasz w dłoniach sfatygowany list, dopiero co dostarczony przez pocztę. Długo szedł. Wiele lat… Wpatrujesz się w litery pisane ręką dobrze znanej ci kiedyś osoby i być może z pewnym niedowierzaniem czytasz: „Kochanie, jakoś nie było okazji, by wcześniej powiedzieć Ci, ile dla mnie znaczysz i podziękować za Twoją obecność w moim życiu. Szczególnie gorąco dziękuję Ci za piszczałki na straganie, które nigdy nie zostały kupione. Dźwięk piszczącej zmywarki, gdy jest późna noc i zachwyt z rzeczy, których nie pojmuję. Sposób porządku na kolejne dni”.

Autor: Adam

Trzymasz w dłoniach – 23

Trzymasz w dłoniach sfatygowany list, dopiero co dostarczony przez pocztę. Długo szedł. Wiele lat… Wpatrujesz się w litery pisane ręką dobrze znanej ci kiedyś osoby i być może z pewnym niedowierzaniem czytasz: „Kochanie, jakoś nie było okazji, by wcześniej powiedzieć Ci, ile dla mnie znaczysz i podziękować za Twoją obecność w moim życiu. Szczególnie gorąco dziękuję Ci za to, że zawsze w Twojej pracy ze mną zależało Ci, nadal Ci zależy, abym była człowiekiem niezależnym. Prowadzisz mnie do wolności, przede wszystkim pokazując, jak sama jesteś osobą wolną”.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Trzymasz w dłoniach – 22

Trzymasz w dłoniach sfatygowany list, dopiero co dostarczony przez pocztę. Długo szedł. Wiele lat… Wpatrujesz się w litery pisane ręką dobrze znanej ci kiedyś osoby i być może z pewnym niedowierzaniem czytasz: „Kochanie, jakoś nie było okazji, by wcześniej powiedzieć Ci, ile dla mnie znaczysz i podziękować za Twoją obecność w moim życiu. Szczególnie gorąco dziękuję Ci za dyscyplinę, której mnie nauczyłaś. Wtedy nazywałam ją rygorem, który uważałam za zbędne ograniczenie. Teraz wiem, że to było potrzebne. Nadawała pewien porządek, uczyła samodyscypliny. Pomaga mi teraz, kiedy sama troszczę się o własnych podopiecznych, uczę się łączyć i godzić ze sobą akceptowanie ich takimi, jakimi są, oraz stawianie im wymagań…”

Znowu się rozmarzyłam. Ten list również dedykuję rodzicom, opiekunom i nauczycielom, którzy wykonują dobrą robotę, o czym nie zawsze pamiętamy.

Autor: Ewa Damentka

Harfistka delikatnie – 49

Harfistka delikatnie trącała palcami struny swojego instrumentu. Jego słodki, kojący dźwięk wypełniał całe pomieszczenie. Dobiegał również przez uchylone okno i razem z mgłami snuł się po łąkach. Harfa swoim delikatnym i bajkowym dźwiękiem rozlewała się wokół różowych koniczyn. Ton zatrzymał się w kępie mchu, łasze żółtego piasku, kwitnącym majeranku. Otulił trawy na łące i zamilkł wraz z końcem utworu.

dla Darii napisała Magda z Dachu

Harfistka delikatnie – 48

Harfistka delikatnie trącała palcami struny swojego instrumentu. Jego słodki, kojący dźwięk wypełniał całe pomieszczenie. Dobiegał również chrobot i stukanie robotników, którzy remontowali sąsiednie mieszkanie. Miło im się pracowało przy dźwiękach harfy. A harfistka, uprzedzona przez sąsiadów o planowanym remoncie, zaopatrzyła się w zatyczki do uszu, które skutecznie tłumiły hałas dobiegający zza ściany. Kiedy remont się skończy, znów będzie słyszała melodie, które gra…

dla Darii napisała Ewa Damentka

Trzymasz w dłoniach – 21

Trzymasz w dłoniach sfatygowany list, dopiero co dostarczony przez pocztę. Długo szedł. Wiele lat… Wpatrujesz się w litery pisane ręką dobrze znanej ci kiedyś osoby i, być może z pewnym niedowierzaniem, czytasz: „Kochany, jakoś nie było okazji, by wcześniej powiedzieć Ci, ile dla mnie znaczysz i podziękować za Twoją obecność w moim życiu. Szczególnie gorąco dziękuję Ci za pewność roztaczania kręgu i świadomości, że mogę tam wsunąć choćby stopę”.

dla Adama napisała Magda z Dachu