Wiosenny las – 53

Wiosenny las przyciągał spacerowiczów delikatną zielenią drzew, świeżą młodziutką trawą i orzeźwiającym zapachem. Aż chciało się wziąć głębszy oddech…

Leśną dróżką szedł młody mężczyzna i w głowie układał melodię. Był kompozytorem i chciał stworzyć leśną wiosenną symfonię. Chłonął całym sobą dźwięki, trele, szelesty, szumy i szemrania, by przetworzyć je później na nuty. Zapatrzył się na świeżutką i zieleń i myślał, jak ją przestawić w swojej melodii. Oczywiście, razem z orzeźwiającym powietrzem. A wiosna i las były bardzo ciekawe, jaką postać przyjmie ta leśna symfonia stworzona przez sympatycznego młodzieńca.

Autor: Ewa Damentka

Wiosenny las – 52

Wiosenny las przyciągał spacerowiczów delikatną zielenią drzew, świeżą młodziutką trawą i orzeźwiającym zapachem. Aż chciało się wziąć głębszy oddech…

Leśną dróżką szedł młody mężczyzna i w swoim szkicowniku notował kształty drzew, wijącą się ścieżkę, paprocie i małych śpiewaków, którzy siadali blisko niego na gałęziach, zupełnie jakby pozowali mu do rysunku.

Autor: Ewa Damentka

Wiosenny las – 51

Wiosenny las przyciągał spacerowiczów delikatną zielenią drzew, świeżą młodziutką trawą i orzeźwiającym zapachem. Aż chciało się wziąć głębszy oddech…

Leśną dróżką szedł młody mężczyzna i myślał o czekającym go egzaminie z matematyki. Równania, funkcje, różniczki, całki i potęgi wirowały w jego głosie, tworząc powiększający się chaos.

W pewnej chwili młodzieniec przystanął. Rozejrzał się dookoła. Zapomniał o egzaminie. Zapatrzył się na zieleń drzew, na trawę i piękne paprocie. Zasłuchał się w śpiewie ptaków. Rozkoszował się świeżym powietrzem. Nawet nie zauważył, że matematyczna wiedza sama zaczęła się porządkować i układać w odpowiednie szufladki i przegródki. Wyluzowany wrócił do domu i od razu poszedł spać. Następnego dnia wstał wypoczęty i zrelaksowany. Bez strachu poszedł na egzamin.

Autor: Ewa Damentka

Lekkie krople deszczu – 58

Lekkie krople deszczu stukały o parapet. Niektóre spływały po szybie. Przez lekko zamglone okno widać było kawałek miejskiej ulicy i chodnika. Samochody wolno przejeżdżały ulicą. Ludzie szybko szli chodnikiem. Ich sylwetki były niewyraźne. Obraz rozmazywał się pod wpływem deszczu i świateł samochodów oraz latarni. Był to całkiem malowniczy widok, wart utrwalenia na płótnie lub w pastelowym rysunku.

Autor: Ewa Damentka

Lekkie krople deszczu – 57

Lekkie krople deszczu stukały o parapet. Niektóre spływały po szybie. Przez lekko zamglone okno widać było trawnik i rosnące na nim drzewa. W ich gałęziach siedziały, przytulając się do siebie, skulone ptaki. Jak deszcz minie, otrząsną skrzydełka i polecą w świat, zajmując się sobie tylko znanymi sprawami. Na parapecie siedział kot i jak zahipnotyzowany wpatrywał się w skrzydlatych sąsiadów. Żałował, że okno było zamknięte, ale dzięki temu ptaki odlecą bezpieczne, natomiast na niego czeka już miseczka z jego ulubioną karmą.

Autor: Ewa Damentka

Ciemność zgęstniała – 59

Ciemność zgęstniała… Pochłonęła wszystkie kolory i całe światło. Na szczęście nie trwało to długo… W najczarniejszych czasach, w najmniej oczekiwanym miejscu, pojawiło się światło. Początkowo było malutkie. Rosło jednak z każdą chwilą, przynosząc nadzieję i budując wiarę, a nawet pewność, że światło znowu zwycięży. Nie wiem, czemu ciemność rośnie w siłę, ale mam wiarę, że światło da jej radę. Zdarzało się to już tyle razy, że trzeba wierzyć, że tym razem też się uda. Może tylko powinniśmy pomagać światłu, żeby nie musiało walczyć samo? Kiedy ludzie zobaczą, że więcej ich łączy niż dzieli, to utorują drogę światłu i świetlistej miłości, a wtedy będzie nam lżej, lepiej i jaśniej.

Autor: Ewa Damentka

Polną drogą – 59

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył małą dziewczynkę z wielkim koszem grzybów. Stała przy ścieżce, jakby na kogoś czekała. Obojętnie przyjrzała się wędrowcowi i czekała dalej. Wędrowiec minął ją, a następnie usiadł przy drodze i udawał, że naprawia buty. W tym czasie dyskretnie ją obserwował. Wkrótce do dziewczynki podeszła starsza pani z drugim koszem grzybów. Postawiła go przy dziewczynce i zniknęła, by po chwili przytaszczyć trzeci kosz. I wtedy na ścieżce pojawił się niebieski samochód. Jego kierowca schował grzyby do bagażnika. W tym czasie staruszka z dziewczynką wsiadły do środka. Wkrótce samochód skręcił w ledwo widoczną ścieżynkę, przejechał przez łąkę i zniknął za pagórkiem.

Na ścieżce, w miejscu gdzie stała dziewczynka, wyrósł dorodny borowik. Wędrowiec delikatnie wyciął go, pozostawiając grzybnię. Schował grzyb do swojej sakwy i powędrował dalej.

Autor: Ewa Damentka

Polną drogą – 58

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył galopującego siwego konia. Po chwili koń zwolnił, a następnie zatrzymał się i zaczął skubać trawę. Po pewnym czasie znowu biegał po wielkiej łące. Wędrowiec zrozumiał, że w swoim życiu zapomniał o zabawie i spontaniczności. Uznał, że nie znajdzie ich gdzieś w wielkim świecie, bo tego trzeba poszukać w samym sobie. Zawrócił więc do domu, pamiętając o cudownym galopie siwego konia.

Autor: Ewa Damentka

Polną drogą – 57

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył małego chłopca, który puszczał bączka na ścieżce. Kolorowa zabawka wirowała i brzęczała, kręcąc się wokół własnej osi. Gdy trafiała na pobocze, zaplątywała się w trawy, milkła i przewracała się. Chłopczyk za każdym razem starał się tak ustawiać zabawkę, by poruszała się po utwardzonej ścieżce i bardzo się cieszył, gdy bąk długo się kręcił.

Wędrowiec przystanął, potem przysiadł i zaczął się zastanawiać, co też Los chce mu powiedzieć. Nawet nie zauważył, że chłopczyk oddalił się. Na ścieżce leżał tylko jego bączek – blaszany, pomalowany w kolorowe paski.

Autor: Ewa Damentka

Ciemność zgęstniała – 58

Ciemność zgęstniała… Pochłonęła wszystkie kolory i całe światło. Na szczęście nie trwało to długo… W najczarniejszych czasach, w najmniej oczekiwanym miejscu, pojawiło się światło. Początkowo było malutkie. Rosło jednak z każdą chwilą, przynosząc nadzieję i w końcu zdusiło ciemność. Rozlało się, przynosząc ulgę i ukojenie. Ciekawe, na jak długo starczy nam zapału, by je pielęgnować?

Autor: Ewa Damentka