Ulice wielkiego miasta – 14

Ulice wielkiego miasta mokre były od deszczu i odbijały sylwetki przechodzących ludzi. W kałużach widoczne były także kolorowe parasolki, które błyszczały i rozweselały trochę szaro-buro-czarny tłum przechodniów. Również pan na wózku uśmiechnął się, widząc młodą parę obdarzającą się pocałunkami.

Autor: Stokrotka

Ulice wielkiego miasta – 13

Ulice wielkiego miasta mokre były od deszczu i odbijały sylwetki przechodzących ludzi. W kałużach widoczne były także kolorowe parasolki, które błyszczały i rozweselały trochę szaro-buro-czarny tłum przechodniów. Również poprawiały nastrój tym przechodniom, którzy smutnie wpatrywali się w chodnik pod swoimi stopami.

Kolorowe, wesołe plamy odbijały się w kałużach i nie pozwalały zagnieździć się smutkowi. Rozpraszały go. Przechodnie podnosili głowy i rozglądali się dookoła, szukając kolorowych parasolek. Potem uśmiechnięci wędrowali dalej. Niektórzy z nich nawet zaczynali cieszyć się deszczem i drobną mgiełką, która tworzyła się wokół nich. Mimo deszczu – a może raczej dzięki niemu – był to udany, kolorowy dzień.

Autor: Ewa Damentka

Ulice wielkiego miasta – 12

Ulice wielkiego miasta mokre były od deszczu i odbijały sylwetki przechodzących ludzi. W kałużach widoczne były także kolorowe parasolki, które błyszczały i rozweselały trochę szaro-buro-czarny tłum przechodniów. Również zapach powietrza był podeszczowy. Do tego obiad pod wiatą, z warzywami prosto z ogrodu. Jesień. Wszystko naturalnie w dużej ilości. Szkoda tylko, że już z każdym dniem będzie coraz chłodniej.

Autor: Adam

Ulice wielkiego miasta – 11

Ulice wielkiego miasta mokre były od deszczu i odbijały sylwetki przechodzących ludzi. W kałużach widoczne były także kolorowe parasolki, które błyszczały i rozweselały trochę szaro-buro-czarny tłum przechodniów. Również mokre od deszczu były czapki i kapelusze. W miarę padania stawały się coraz bardziej higroskopijne i pochłaniały coraz więcej wilgoci, aby ochronić głowy przechodniów, bo przecież wiedziały, że ludzie najczęściej przeziębiają się od głowy.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Delikatna mgiełka – 64

Delikatna mgiełka unosiła się nad łąkami. Pierwsze promienie wschodzącego słońca łagodnie oświetlały rzekę, mgiełkę, łąki i drobniutką sylwetkę skowronka, którego poranny śpiew pieścił uszy i cieszył serca słuchaczy.

Na prastarym brzegu Wisły siedziała tajemnicza postać. Nie wiadomo, skąd się wzięła. Nikt nie widział, żeby tu przychodziła, przylatywała, przypływała lub przyjeżdżała. A jednak często można było zastać ją w tym miejscu, gdzie śpiew skowronka brzmiał bardzo wyraźnie.

Postać słuchała w milczeniu, a po pewnym czasie rozpływała się w powietrzu, tak jakby jej nigdy nie było. Ciekawe, kto to mógł być?

Autor: Ewa Damentka

Wiosenny las – 58

Wiosenny las przyciągał spacerowiczów delikatną zielenią drzew, świeżą młodziutką trawą i orzeźwiającym zapachem. Aż chciało się wziąć głębszy oddech…

Leśną dróżką szedł młody mężczyzna i z zainteresowaniem przyglądał się wiośnie pełnej dynamiki, radości i lekkości. Była dla niego inspiracją. Był studentem ASP. Po powrocie do domu namalował obraz i z lekkością zaliczył egzamin.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Wiosenny las – 57

Wiosenny las przyciągał spacerowiczów delikatną zielenią drzew, świeżą młodziutką trawą i orzeźwiającym zapachem. Aż chciało się wziąć głębszy oddech…

Leśną dróżką szedł młody mężczyzna i z wiosenną radością w sercu planował swoje życie. Usiadł na poboczu dróżki. W ciszy i spokoju spisywał swoje kolejne cele i określał je w czasie. Potem przekręcił kilka kartek zeszytu w tył i zaznaczał te cele, które już zrealizował, a jego twarz promieniała.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Wiosenny las – 56

Wiosenny las przyciągał spacerowiczów delikatną zielenią drzew, świeżą młodziutką trawą i orzeźwiającym zapachem. Aż chciało się wziąć głębszy oddech…

Leśną dróżką szedł młody mężczyzna i coraz bardziej budził się w nim zapał do uporządkowania wielu spraw, które kiedyś poodkładał na potem.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Wiosenny las – 55

Wiosenny las przyciągał spacerowiczów delikatną zielenią drzew, świeżą młodziutką trawą i orzeźwiającym zapachem. Aż chciało się wziąć głębszy oddech…

Leśną dróżką szedł młody mężczyzna i w pewnym momencie zobaczył kobietę idącą z naprzeciwka. Uśmiechnął się do niej. Ona odpowiedziała uśmiechem. Rozmowa toczyła się długo i wartko.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Wiosenny las – 54

Wiosenny las przyciągał spacerowiczów delikatną zielenią drzew, świeżą młodziutką trawą i orzeźwiającym zapachem. Aż chciało się wziąć głębszy oddech…

Leśną dróżką szedł młody mężczyzna i z każdym kolejnym oddechem porządkowały się jego myśli. Wiosenne orzeźwienie dodawało sił witalnych. Patrzył na nabrzmiałe pąki drzew. Gdy widział, jak wszystko rozwijało się, budowała się w nim wiara. „Dam radę, poradzę sobie. Wszystko będzie dobrze” – podpowiadał mu wewnętrzny głos.

Autor: Danuta Majorkiewicz