Harfistka delikatnie trącała palcami struny swojego instrumentu. Jego słodki, kojący dźwięk wypełniał całe pomieszczenie. Dobiegał również zza ściany skowyt psa tęskniącego za swoim właścicielem, który rano wyszedł do pracy. Pies wył i skowyczał całe godziny.
Harfistka zwykle również wychodziła rano do pracy, teraz jednak była mocno przeziębiona i musiała zostać w domu. Zatyczki włożone do uszu nie pomagały. Psie nieszczęście przedzierało się przez nie wywołując mieszaninę irytacji i współczucia.
Kobieta postanowiła zagrać na harfie, żeby nie wyjść z wprawy i żeby oderwać myśli od nieszczęśliwego psa. Długo grała i nawet nie zauważyła, że po pewnym czasie pies dostosował swój skowyt do jej gry, a po jeszcze dłuższym czasie zaczął cicho skamleć.
Gdy harfistka skończyła grać, w całym budynku panowała cisza.
Autor: Ewa Damentka