Morskie fale – 53

Morskie fale leniwie obmywały piaszczystą, białą plażę rajskiej wyspy leżącej na środku wielkiego oceanu. Na tej właśnie plaży od dawna leżał skarb ukryty w wielkiej skrzyni. Morze przyniosło ją kiedyś na brzeg wyspy, a wiatr na przemian zasypywał ją lub zabierał piasek, którym wcześniej ją przykrył.

Niedaleko mieszkali ludzie, ale dotąd nikt nie zadał sobie trudu, by podnieść wieko skrzyni i sprawdzić, co znajduje się w środku. Nawet wszędobylscy turyści zajęci byli tylko fotografowaniem siebie, morza i kwiatów. Mało kto patrzył pod nogi. A jeżeli, to nie po to, by coś znaleźć, tylko żeby ominąć nieoczekiwaną przeszkodę.

Ciekawe, ile jeszcze takich skarbów znajduje się wokół nas?

dla Darii napisała Ewa Damentka

Ambitne drożdże – 1

Ambitne drożdże rosły na potęgę. Zamierzały zdobyć cały świat, więc zajmowały coraz to większą powierzchnię, wydobywając się z naczynia na podłogę, potem korytarz klatki schodowej i stopniowo opuszczały się po kolejnych piętrach w dół, aż doszły do samego parteru. Przez uchylone drzwi wejściowe wylewały się na podwórko. Dopiero tam napotkały na opór armii szczotek i mopów zjednoczonych w zwartych szeregach w obliczu realnego zagrożenia…

Autor: Ewa Majewska

Księżyc wyszedł zza chmur – 52

Księżyc wyszedł zza chmur i oświetlił stary zamek zbudowany na wysokim wzgórzu. W jego świetle można było wyraźnie obejrzeć całą budowlę oraz postać, która o północy pojawiła się na zamkowych murach. Był to właściciel zamku, który chętnie oglądał dolinę w świetle księżyca. Widoczność była dobra, a srebrny blask dodawał jej baśniowego uroku. Bardzo lubił, gdy zimą był śnieg, bo odbijał on światło księżyca i wtedy wydawało się, że dolina świeci własnym blaskiem.

Autor: Ewa Damentka

Trzymasz w dłoniach – 28

Trzymasz w dłoniach sfatygowany list, dopiero co dostarczony przez pocztę. Długo szedł. Wiele lat… Wpatrujesz się w litery pisane ręką dobrze znanej ci kiedyś osoby i być może z pewnym niedowierzaniem czytasz: „Kochanie, jakoś nie było okazji, by wcześniej powiedzieć Ci, ile dla mnie znaczysz i podziękować za Twoją obecność w moim życiu. Szczególnie gorąco dziękuję Ci za wiatr, który przybliża. Wieje on raz mocniej, raz silniej, czasami są krople deszczu, a wtedy rośliny rosną. Chcesz na grzyby. Ja mówię – »nie lubię«. Lubie tylko chodzić po lesie bez zbierania. A może wyjścia do lasu to zawsze zbiory”?

Autor: Adam

Morskie fale – 52

Morskie fale leniwie obmywały piaszczystą, białą plażę rajskiej wyspy leżącej na środku wielkiego oceanu. Na tej właśnie plaży spacerowała przepięknej urody syrena. Spoglądała w niebo, potem na taflę wody i fale wpływające na plażę i odpływające z niej. Wnet ujrzała na piasku bursztyn w kształcie serca. Pomyślała o Neptunie, którego miłość kiedyś odrzuciła, ale okazało się, że do dziś za nim tęskni. A upływ czasu sprawił, że jej niechęć maleje, a widzi coraz więcej powodów do wdzięczności. Weszła do wody i odpłynęła wraz z falami, w poszukiwaniu Neptuna.

dla Darii napisała Danuta Majorkiewicz

Trzymasz w dłoniach – 27

Trzymasz w dłoniach sfatygowany list, dopiero co dostarczony przez pocztę. Długo szedł. Wiele lat… Wpatrujesz się w litery pisane ręką dobrze znanej ci kiedyś osoby i być może z pewnym niedowierzaniem czytasz: „Kochanie, jakoś nie było okazji, by wcześniej powiedzieć Ci, ile dla mnie znaczysz i podziękować za Twoją obecność w moim życiu. Szczególnie gorąco dziękuję Ci za to, że Cię spotkałam, że jesteś moim nauczycielem, przewodnikiem. Dzięki Tobie wiem, którą drogę wybrać, którą iść. Dzięki Tobie dostałam możliwość poznawania siebie. Czasami nie jest łatwe przyjąć to, czego się o sobie dowiaduję, ale pragnę dalej siebie poznawać”.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Była sobie łąka – 70

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka…

Dziewczynka kończyła malować ten obrazek. Pamiętała nawet, żeby na czerwonym dachu namalować białe kropeczki.

Braciszek popatrzył i zapytał:

– Po co muchomorkowi otwarte okno z firanką?

Dziewczynka odpowiedziała z absolutną pewnością:

– Żeby krasnoludki mogły w nim mieszkać.

– A czemu ich nie namalowałaś?

– Bo teraz śpią – odpowiedziała rezolutna siostrzyczka.

Braciszek patrzył jednak z powątpiewaniem i zapytał:

– A co zrobisz, jak się obudzą?

– Namaluję kolejny obrazek – odpowiedziała dziewczynka.

Autor: Ewa Damentka

Trzymasz w dłoniach – 26

Trzymasz w dłoniach sfatygowany list, dopiero co dostarczony przez pocztę. Długo szedł. Wiele lat… Wpatrujesz się w litery pisane ręką dobrze znanej ci kiedyś osoby i, być może z pewnym niedowierzaniem, czytasz: „Kochanie, jakoś nie było okazji, by wcześniej powiedzieć Ci, ile dla mnie znaczysz i podziękować za Twoją obecność w moim życiu. Szczególnie gorąco dziękuję Ci za to, że mogłam się Tobą opiekować, kiedy Twojej mamy nie było przy Tobie. Twoja dziecięca radość sprawiała, że każdy mój dzień był jaśniejszy. Cieszę się, że mi się przytrafiłaś i że mogłam przelać na Ciebie swoje matczyne uczucia”.

dla Adama napisał Patisonek

Roztańczona brzózka – 55

Roztańczona brzózka rosła na leśnej polanie. Jej gałązki oraz listki szeleściły i migotały, wdzięcznie poruszając się pod wpływem lekkiego wiatru.

Pewnego razu nadeszła jesień i listki opadły. Zostało tylko kilka, które dalej tańczyły z brzózką i wiatrem. Przyszły mrozy i one też opadły, zostawiając tylko jeden listek, który trzymał się mocno i lubił tańczyć.

Wiosną, gdy pojawiły się nowe listeczki, ten listek zdecydował się opaść na ziemię, z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku. Był przekonany, że tylko dzięki niemu brzózka przetrwała zimę i doczekała wiosny.

Autor: Ewa Damentka

Była sobie łąka – 69

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka…

Kobieta przyglądała się z namysłem obrazkowi, który właśnie wylosowała. Jaką historię do niego opowiedzieć? Zerknęła na zdjęcia trzymane przez koleżanki – wydawało się jej, że wylosowały łatwiejsze zadania niż ona. Sądząc po ich spojrzeniach, one myślały to samo o jej obrazku. Po co przyszła na to spotkanie? Myślała, że będą to zwyczajne koleżeńskie ploteczki…

Jej sąsiadka, pomysłodawczyni zabawy, zauważyła spięcie wszystkich kobiet i zaproponowała: „Słuchajcie, nie musimy tego robić, albo zróbmy to, pamiętając, że to niezobowiązująca zabawa…”.

I wtedy zaskoczyło! Kobieta spojrzała z pogardą na sąsiadkę i zaczęła opowiadać, opowiadać i opowiadać… Jej koleżanki z ulgą odkryły, że na ich opowieści już nie starczy czasu. Następnym razem upewnią się, jakie są plany organizatorek imprezy i zastanowią się, czy przyjść.

Autor: Ewa Damentka