Ambitne drożdże – 31

Ambitne drożdże rosły na potęgę. Zamierzały zdobyć cały świat, więc razem ze zjedzonym ciastem weszły do brzucha kobiety, która nie mogła zajść w ciążę, a wraz z mężem bardzo pragnęła mieć dziecko. Plemniczek nie mógł połączyć się z jajeczkiem, bo było za małe. Więc drożdże przedostały się do jajeczka, dzięki czemu ono urosło i możliwe stało się zapłodnienie.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Skupiony Merlin – 6

Skupiony Merlin uważnie obserwował Złotą Rybkę, która nagle zaczęła zmieniać kolor. Złote łuski odpadały jedna po drugiej, a te nowe, które się właśnie odsłaniały, były czerwono-pomarańczowe ze złocistym połyskiem. „Dziwy niepojęte” – pomyślał Merlin, zastanawiając się, czym jeszcze Złota Rybka go zaskoczy.

Autor: Ewa Damentka

Trzymasz w dłoniach – 44

Trzymasz w dłoniach sfatygowany list, dopiero co dostarczony przez pocztę. Długo szedł. Wiele lat… Wpatrujesz się w litery pisane ręką dobrze znanej ci kiedyś osoby i być może z pewnym niedowierzaniem czytasz: „Kochany, jakoś nie było okazji, by wcześniej powiedzieć Ci, ile dla mnie znaczysz i podziękować za Twoją obecność w moim życiu. Szczególnie gorąco dziękuję Ci za Twoją pasję, jaką jest wędkarstwo. Te Twoje opowieści o wędkarzach i ich przygodach przykuwają moją uwagę. Pochłaniają mnie całą. Jesteś mistrzem skupiania uwagi na tym, co mówisz, a mówisz ciekawie i z dozą humoru, Twojego humoru, który bardzo lubię”.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Ambitne drożdże – 30

Ambitne drożdże rosły na potęgę. Zamierzały zdobyć cały świat, więc były bardzo przejęte. Gdy mleko zapytało, co zrobią z tym światem, gdy go już zdobędą, drożdże nie wiedziały, co odpowiedzieć. Speszyły się bardzo i… wyszedł zakalec.

Autor: Ewa Damentka

Skupiony Merlin – 4

Skupiony Merlin uważnie obserwował Złotą Rybkę, która szamotała się w swoim akwarium i co chwila próbowała z niego wyskoczyć.

– Głupia ryba – ze złością powiedział Merlinek – nie wie, że umrze bez wody?

– Nie taka głupia – mruknął Merlin – pamięta ocean i wie, że akwarium jest więzieniem.

– Jak do nas trafiła? – pytanie Kokoryczki zawisło w powietrzu.

– Nie jestem pewna – szepnęła Babcia Jaga – po prostu nagle się zjawiła, tak jak ty.

Kokoryczka, słysząc to, bez namysłu podeszła do akwarium. Mimo okrzyków oburzenia zdjęła pokrywę, a Złota Rybka natychmiast wyskoczyła z wody. Gdy tylko jej łuski dotknęły podłogi, zaczęła zmieniać postać.

Po chwili oczom zdumionych obserwatorów ukazała się kobieta, która następnie przemieniła się w niedźwiedzia, żuczka, jednorożca, kolejną Złotą Rybkę, a potem znowu stała się kobietą. Jej niebieskie oczy patrzyły ze złością.

Dokładnie przyglądała się zdumionych nauczycielom i uczniom, a jej twarz stopniowo łagodniała.

– Chyba wreszcie trafiłam we właściwe miejsce – odezwała się z ulgą…

Autor: Archiwista SC

Trzymasz w dłoniach – 43

Trzymasz w dłoniach sfatygowany list, dopiero co dostarczony przez pocztę. Długo szedł. Wiele lat… Wpatrujesz się w litery pisane ręką dobrze znanej ci kiedyś osoby i być może z pewnym niedowierzaniem czytasz: „Kochanie, jakoś nie było okazji, by wcześniej powiedzieć Ci, ile dla mnie znaczysz i podziękować za Twoją obecność w moim życiu. Szczególnie gorąco dziękuję Ci z to, że odwiedzasz nas w naszej głuszy. Razem z mężem żyjemy odseparowani od świata – ostatni Robinsonowie mieszkający w sercu głuchego lasu, być może ostatniego w naszym kraju. Lasu niedostępnego dla innych ludzi – przynajmniej tak się nam wydawało. Myśleliśmy, że świat o nas zapomniał, a przyszłaś Ty i przychodzisz systematycznie. Nie narzucasz się, zawsze mamy niedosyt, gdy się z nami żegnasz. Nie dajesz o sobie zapomnieć i wlewasz nadzieję, że może są też inni ludzie podobni do Ciebie. Może jednak wyjdziemy z tego lasu, by wrócić do was, do waszego świata. Nie wiem. Wiem natomiast, że przynosisz nadzieję i przestrzeń. Bardzo Ci za to dziękuję. Oboje dziękujemy”.

Autor: Ewa Damentka