Kolorowa pocztówka leżała na stole. Przyszła z najnowszą pocztą i wzbudzała powszechne zdumienie. Jak to możliwe, że w ogóle dotarła? Kto wie, że szkoła istnieje? Jak dotarł tu listonosz?
Parę zagadek do rozwiązania, tym bardziej, że z tyłu pocztówki widoczny był tylko lakoniczny adres: „Babcia Jaga, Szkoła Czarowania SC”. Po co komu pusta pocztówka?
Wszyscy przyglądali się z zainteresowaniem Babci Jadze, która wzięła tę kartkę do ręki. Uczyniła jakiś znak i oczom zdumionych widzów ukazało się pismo: „Serdecznie pozdrawiam z równoległego świata. Wasz Merlinek wprowadza dużo urozmaicenia. A jak się miewa nasz? Proszę, przekaż mu, że tęsknimy, wierzymy w niego i jesteśmy z niego dumni. Serdecznie pozdrawiamy – Jenczy z zespołem”.
Część zebranych odeszła po przeczytaniu pocztówki. Przy Babci Jadze została tylko mała grupka.
– Czuję niepokój, gdy to czytam – szepnęła Kokoryczka.
– Ciekawe, co to może oznaczać? – zainteresowała się Jagódka.
– Być może mają kłopoty z naszym Merlinkiem – z zadumą odpowiedział Merlin.
– Czy potrzebują pomocy? – rzeczowo zapytała Jęczydusza, zerkając na Jenczy, która spoważniała i z wielką uwagą przyglądała się pocztówce, jakby usiłowała czytać między wierszami.
– Zaraz się dowiem – powiedział Głos, znikając w dyżurce.
Pozostali wyglądali na zatroskanych. Babcia Jaga pierwsza otrząsnęła się ze smętnej zadumy i łagodnie powiedziała:
– Kochani, nie martwmy się na zapas. Pamiętajmy, żeby opiekować się nowym Merlinkiem*. Kiedy Głos się dowie, co się dzieje, wtedy zobaczymy czy mamy powód do zmartwienia, czy raczej radości.
Jej słowa dodały otuchy i wszyscy rozeszli się do swoich zajęć.
Autor: Archiwista SC