Kolorowa pocztówka leżała na stole. Przyszła z najnowszą pocztą i w małych obrazeczkach miała zaklęte nastroje: wschodu i zachodu słońca, nadmorskiego miasteczka, w którym o zmierzchu maluje je podwójne światło, uroczy, mokry pyszczek foki, koniec Helu widziany z wysoka i kilka żagli oraz na piasku szumiącą muszelkę. Na odwrocie oprócz serdeczności – znaczek, a pod obrazkami napis – Władysławowo.
dla Andrzeja napisała Magda z Dachu