Ulice wielkiego miasta mokre były od deszczu i odbijały sylwetki przechodzących ludzi. W kałużach widoczne były także kolorowe parasolki, które błyszczały i rozweselały trochę szaro-buro-czarny tłum przechodniów. Również można było dostrzec zieleń drzew żywo błyszczącą od deszczu. Dało się słyszeć świergot ptaków, które zaczynały osuszać swoje piórka w słonecznych promieniach – pierwszych po burzy. Jakby w jednej chwili życie znów wróciło na ulice. Słychać było gwar, a śmiejące się dzieci, radośnie skaczące przez kałuże i niekiedy wpadające w nie, „mąciły” bezpowrotnie obraz odbijający się w kałużach.
Autor: Stokrotka