Ulice wielkiego miasta – 10

Ulice wielkiego miasta mokre były od deszczu i odbijały sylwetki przechodzących ludzi. W kałużach widoczne były także kolorowe parasolki, które błyszczały i rozweselały trochę szaro-buro-czarny tłum przechodniów. Również pewna starsza pani, ubrana na czarno, zaopatrzyła się w taką kolorową, jaskrawą parasolkę. Kupując ją, uznała, że w życiu przyda się jej trochę szaleństwa. Teraz szła i z zadowoleniem spoglądała na odbicie swej kolorowej parasolki w miejskiej kałuży.

Autor: Ewa Damentka