Skupiony Merlin – 50

Skupiony Merlin uważnie obserwował Złotą Rybkę, która była wyraźnie rozzłoszczona.

– Merlinie, nie zamierzam nadziewać się na jego haczyk. Już nigdy w życiu nie dam się złapać na wędkę.

Czarodziej milczał, a Złota Rybka kontynuowała:

– Poza tym nie wiadomo, czy poprosi dokładnie o to, o czym mówisz. Mogę spełnić twoje życzenie i dać mu to, czego potrzebuje, ale nie zamierzam mu się pokazywać.

– Jeśli tak zrobimy, to może nie zauważyć, że zaspokoiłaś jego potrzebę. Może odrzucić twój, a właściwie nasz prezent. Czarodziejska otoczka potrzebna jest po to, by zauważył, że to się dzieje i przyjął podarunek – praktycznie zauważył Merlin.

– Lub odrzucił, jeśli uważa, że na niego nie zasługuje – z przekąsem dopowiedziała Złota Rybka.

Merlin zamyślił się, Złota Rybka również… Po chwili spokojniej powiedziała:

– Proszę, znajdź jakiś inny sposób. Chcę odpocząć i mam już dość wędkarzy i ich haczyków.

Brzozowa Bajdulka, która od dłuższej chwili przysłuchiwała się im uważnie, zapytała:

– Merlinie, wydaje mi się, że jesteś Władcą Snów…

– Jednym z wielu – odparł czarodziej – sama należysz do tego grona.

– Więc ułóżmy sen, który zostanie zesłany twojemu podopiecznemu. Przyśni mu się, że złapał Złotą Rybkę, która w zamian za uwolnienie obiecała spełnić jego marzenie – dokładnie to, które dla niego wymyśliłeś. Sen możemy powtarzać przez wiele nocy – tak długo, aż uwierzy, że to prawda.

Merlin w zamyśleniu gładził swoją brodę. Brzozowa Bajdulka przypatrywała mu się z delikatnym uśmiechem, a Złota Rybka z wielką nadzieją.

dla Andrzeja napisał Archiwista SC