Trzymasz w dłoniach – 22

Trzymasz w dłoniach sfatygowany list, dopiero co dostarczony przez pocztę. Długo szedł. Wiele lat… Wpatrujesz się w litery pisane ręką dobrze znanej ci kiedyś osoby i być może z pewnym niedowierzaniem czytasz: „Kochanie, jakoś nie było okazji, by wcześniej powiedzieć Ci, ile dla mnie znaczysz i podziękować za Twoją obecność w moim życiu. Szczególnie gorąco dziękuję Ci za dyscyplinę, której mnie nauczyłaś. Wtedy nazywałam ją rygorem, który uważałam za zbędne ograniczenie. Teraz wiem, że to było potrzebne. Nadawała pewien porządek, uczyła samodyscypliny. Pomaga mi teraz, kiedy sama troszczę się o własnych podopiecznych, uczę się łączyć i godzić ze sobą akceptowanie ich takimi, jakimi są, oraz stawianie im wymagań…”

Znowu się rozmarzyłam. Ten list również dedykuję rodzicom, opiekunom i nauczycielom, którzy wykonują dobrą robotę, o czym nie zawsze pamiętamy.

Autor: Ewa Damentka