Trzymasz w dłoniach sfatygowany list, dopiero co dostarczony przez pocztę. Długo szedł. Wiele lat… Wpatrujesz się w litery pisane ręką dobrze znanej ci kiedyś osoby i być może z pewnym niedowierzaniem czytasz: „Kochany, jakoś nie było okazji, by wcześniej powiedzieć Ci, ile dla mnie znaczysz i podziękować za Twoją obecność w moim życiu. Szczególnie gorąco dziękuję Ci za Twój piękny głos. Pamiętam, kiedy śpiewałeś w chórze z Orkiestrą Polskiego Radia. Słyszałam Ciebie kilka razy, w radiu. Z przyjemnością Cię słuchałam i byłam z Ciebie dumna. Nadal jestem”.
Autor: Danuta Majorkiewicz