Trzymasz w dłoniach sfatygowany list, dopiero co dostarczony przez pocztę. Długo szedł. Wiele lat… Wpatrujesz się w litery pisane ręką dobrze znanej ci kiedyś osoby i, być może z pewnym niedowierzaniem, czytasz: „Kochany, jakoś nie było okazji, by wcześniej powiedzieć Ci, ile dla mnie znaczysz i podziękować za Twoją obecność w moim życiu. Szczególnie gorąco dziękuję Ci za czas wspólnie spędzony. Za Twoją dobroć i życzliwość. Za piękne chwile. Wiem, nie umiałam okazać Ci swojej miłości. Wstydziłam się. Obawiałam się ją pokazać. Dziś, po wielu latach, gdy odszedł mój mąż, siedzę samotnie przy kominku, oglądam nasze zdjęcia i wracam pamięcią do Ciebie. Dotarło do mnie, jak Twoja miłość, którą mnie obdarzyłeś, zaowocowała w moim małżeństwie, za co jestem Ci bardzo wdzięczna. Kreślę do Ciebie te parę słów z nadzieją, że może się kiedyś spotkamy. Może Ty też siedzisz samotnie w fotelu i rozmyślasz o życiu…”
dla Adama napisała Danuta Majorkiewicz