Rozległa pustynia, z wielkimi piaszczystymi wydmami, przybrała głęboką żółto-pomarańczową barwę. Na tle błękitnego nieba wyraźnie odcinała się sylwetka wielbłąda, który wędrował ze swoim poganiaczem. Dokąd? Po co? Nie wiadomo…
Młoda kobieta bardzo pragnęła znaleźć się teraz na gorącej pustyni. Za oknem zimno – temperatura minus jedenaście stopni, ona przeziębiona, a może zagrypiona – podobnie jak pół miasta. Schowała się pod ciepłym kocem z kubkiem gorącej herbaty i oglądała swoje stare zdjęcia z dawnych wakacji.
Kaszel i katar nie dawały spokoju, odłożyła więc album, wypiła herbatę, ułożyła się wygodnie i zaczęła sobie wyobrażać ciepłą pustynię, która ogrzewa ją i wypłasza przeziębienie. Udało się jej zdrzemnąć na chwilę. Duża ulga. Robiła tak do końca przeziębienia. Gdy wyzdrowiała, uznała, że najbliższy urlop spędzi w północnej Afryce. Chciała podziękować pustyni za dobroczynne wizje.
Autor: Ewa Damentka