Rozległą dolinę – 34

Rozległą dolinę otulały wieczorne mgły. Na niebie rozświetlały się kolejne gwiazdy, a spośród drzew dobiegała przepiękna pieśń grana na fujarce. Nieznany muzyk ukrył się w zaroślach, jakby nie chciał zdradzić swojej tożsamości. Prawdopodobnie był to jeden z letników, bo pieśni towarzyszyły mieszkańcom doliny dopiero od kilku dni. Czuli się z nimi dobrze. Miło zasypiało się przy ich kojących dźwiękach.

Autor: Ewa Damentka