Młoda kobieta – 69

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do wiejskiego ogrodu z dzieciństwa, pełnego słonecznego światła rozproszonego pomiędzy gałęziami drzew. Pełnego kolorów i owocowych zapachów. Do miejsca wspaniałego, pięknego, w którym odpoczywała i spędzała beztroskie lata dzieciństwa. Dziś, będąc młodą kobietą, powraca myślami do cudownych dni i przeżyć. Ów ogród zaczarowany w jej sercu sprawia, że czuje się jak KSIĘŻNICZKA.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Staruszek z latarnią – 41

Staruszek z latarnią wyszedł na podwórko, żeby zobaczyć, kto zajechał na podwórze. To przyjechała rodzina, której się nie spodziewał. Dzieci oznajmiły, że przyjechały na ferie, a ich rodzice poprosili o kolację. Dziadek podążył do ziemianki, skąd przyniósł specjały, które miały wystarczyć na kilka dni.

Autor: Adam

Zapomniana czara zwycięstwa – 26

Zapomniana czara zwycięstwa spała na regale. Dawno jej nie używano, więc śniła, że powrócą dni chwały, a ona znów będzie użyteczna. Pewnego razu promyk słońca zauważył ją i wlał do niej trochę nadziei, która zaczęła ją leczyć. Rozpuszczała i usuwała osad goryczy z poniesionych porażek, i napełniała czarę swoim światłem.

W pewnej chwili promienie słońca oświetliły stare złomowisko. Pomiędzy różnego rodzaju starociami stał zniszczony samochód. Porzucony. Nikomu niepotrzebny. Marzył o dniach chwały. I nagle w promieniach słońca zauważył go mężczyzna. Wnikliwie przyglądał się samochodowi. Dostrzegł jego piękno. Zabrał do warsztatu i zaczął naprawiać. A potem wystawił na wystawie starych samochodów i zdobył pierwsze miejsce. Zwiedzający zachwycali się urodą stareńkiego pojazdu.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Zapomniana czara zwycięstwa – 25

Zapomniana czara zwycięstwa spała na regale. Dawno jej nie używano, więc śniła, że powrócą dni chwały, a ona znów będzie użyteczna. Pewnego razu promyk słońca zauważył ją i wlał do niej trochę nadziei, która zaczęła ją leczyć. Rozpuszczała i usuwała osad goryczy z poniesionych porażek, i napełniała czarę swoim światłem.

W pewnej chwili osad goryczy zniknął. Nie wiadomo, czy się rozrzedził, czy wyparował. Nadchodzą dobre dni. Gdy będą deszczowe, wiadomo, że później będzie słońce. Gdy będzie gorąco, noce będą chłodniejsze. Cenna była świadomość, że znalezienie równowagi jest ważne.

Autor: Adam

Staruszek z latarnią – 40

Staruszek z latarnią wyszedł na podwórko, żeby przywitać się z rodziną, która przyjechała na wakacje. Rodzice z dwójką dzieci już wysiedli z samochodu. Serdecznie przywitali się z nim i dwoma psami, które wybiegły do nich, merdając radośnie ogonami.

Staruszek pomógł przenieść bagaże, podał kolację, rozmawiał, przysłuchiwał się i gdy rodzina poszła już spać, on siedział samotnie przy kominku, rozmyślając, jak dziwnie potrafi układać się życie. Kiedyś miał własną rodzinę, dom i dobrą pracę. Pechowo stracił najbliższych i wszystko, co posiadał. Bezdomny wałęsał się po ulicach wielkiego miasta, rozmawiając z napotkanymi ludźmi.

Nawet nie wiedział, że pewne małżeństwo zaczęło mu się uważnie przyglądać. Rozmawiał z nimi tak jak z innymi. Nie był świadom, że widzieli, jak uratował spod kół samochodu bezdomnego psa. Zdziwił się więc, gdy zaproponowali, żeby razem z tym psem pojechał razem z nimi na wakacje, na ich działkę. A potem zaproponowali, żeby zamieszkał w ich letnim domku i doglądał go w czasie ich nieobecności. Traktowali go, jakby był ich dziadkiem lub pradziadkiem. Jakby od wielu lat znali się i byli rodziną. Takie to dziwne, nieoczekiwane i jednocześnie proste rozwiązanie jego problemów…

Przepełniała go wdzięczność. Jak zwykle pomodlił się o zdrowie, miłość, dobrobyt i szczęście dla swoich dobroczyńców i spokojnie poszedł spać. Wstał o świcie i z radością rozpoczął nowy dzień.

Autor: Brzozowa Bajdulka

Była malutka – 72

Była malutka, a może tak się jej wydawało. Leniwie rozglądała się dookoła, choć była bardzo zajęta. Co chwila ktoś ją uderzał. Odbijała się i czasami skakała. Potem znowu była podnoszona i wyrzucana w powietrze. Wielka kolorowa piłka plażowa dostarczała ludziom rozrywki, a sama też się cieszyła. Lubiła się bawić.

Autor: Ewa Damentka

Zapomniana czara zwycięstwa – 24

Zapomniana czara zwycięstwa spała na regale. Dawno jej nie używano, więc śniła, że powrócą dni chwały, a ona znów będzie użyteczna. Pewnego razu promyk słońca zauważył ją i wlał do niej trochę nadziei, która zaczęła ją leczyć. Rozpuszczała i usuwała osad goryczy z poniesionych porażek, i napełniała czarę swoim światłem.

W pewnej chwili czara lekko zadrżała i zaczęła śpiewać pieśń bez słów. Melodia budziła nadzieję w słuchaczach. Wkrótce ludzie też się obudzili i coraz więcej czar stawiano na regałach. Pieśń czary szybko została podchwycona przez jej młodsze koleżanki i rozlała się na całe osiedle, a wkrótce na całe miasto i okolice. Przechodnie i kierowcy też ją nucili, choć nie umieli powiedzieć, skąd ją znają.

Autor: Ewa Damentka

Przydrożny kamień – 40

Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy… Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…

Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy budził się i obserwował osobę, która na nim przysiadła. Wąchał ją i wczuwał się w jej emocje. Niezmiernie dziwiło go, że w tak szybko zmieniającym się świecie, zmieniających się drogach, pojazdach, ubraniach i ekwipunku podróżnych, natura ludzka pozostawała ta sama. Jego wędrowcy od dawna i ciągle – od prawieków aż po dzisiejszy dzień – mają takie same zmartwienia, rozterki, bóle, zranienia, potrzeby, nadzieje, emocje… „I pewnie tak będzie aż do końca świata” – myślał sobie kamień i dzielił się z podróżnymi swoim spokojem i pewnością, że wszystko zawsze było, zawsze jest i zawsze będzie w najlepszym porządku.

Autor: Ewa Damentka

Zapomniana czara zwycięstwa – 23

Zapomniana czara zwycięstwa spała na regale. Dawno jej nie używano, więc śniła, że powrócą dni chwały, a ona znów będzie użyteczna. Pewnego razu promyk słońca zauważył ją i wlał do niej trochę nadziei, która zaczęła ją leczyć. Rozpuszczała i usuwała osad goryczy z poniesionych porażek, i napełniała czarę swoim światłem.

W pewnej chwili właściciel czary wszedł do pokoju i wziął ją do ręki. Potrzebował jej pomocy. Dodawała mu otuchy i odwagi. Czara znów poczuła swoją moc i to że znowu jest potrzebna.

Autor: Małgorzata