Staruszek z latarnią – 21

Staruszek z latarnią wyszedł na podwórko, żeby sprawdzić źródło niezwykłych dźwięków. Jego mała, stojąca na uboczu chatka została nagle zalana warkotem, piskami, trzaskami, zgrzytami i innymi zaskakującymi odgłosami. Okazało się, że tuż za miedzą zatrzymali się motocykliści, którzy hamowali z piskiem, a ich bagaże, spadając z motorów, wydawały te dziwne dźwięki.

Intruzi grzecznie przeprosili staruszka, mówiąc, że nie zauważyli jego chatki, a chcieli zatrzymać się w szczerym polu, żeby nikomu nie robić kłopotu. Przy okazji zapytali, czy mogliby od niego kupić trochę jajek na kolację i mleka na śniadanie. W nocy, niestety, odgłosy nie ucichły, trochę się zmieniły, ale były dość męczące. Staruszek założył zatyczki do uszu i marzył, by jego tymczasowi sąsiedzi szybko odjechali. Rzeczywiście, grzecznie się pożegnali i wyjechali następnego dnia, zostawiając prezenty dla gospodarza.

Po ich wyjeździe staruszek odkrył, że całe drewno w drewutni zostało porąbane na małe kawałeczki i ładnie ułożone. Naprawione zostały też korba i łańcuch do studni. Cieszył się z tego bardzo, ale jeszcze bardziej cieszyły go spokój i dobrze znajome, ciche odgłosy jego codziennego życia.

Autor: Ewa Damentka

Początkujący kucharz – 38

Początkujący kucharz przygotowywał obiad. Z zapałem płukał, obierał, tarł, kroił, siekał, blanszował, podgotowywał i podsmażał, z uwagą dodając do potrawy kolejne składniki. Zaglądał przy tym do swojej książki kucharskiej, żeby wspomóc swój zapał zawartymi w niej radami Z czasem zaglądał do niej coraz rzadziej. Wymyślał nowe przepisy, sprawdzał, próbował nowe proporcje smaków i ich połączeń. Jeszcze później zaczął smakować książki kucharskie, jakby same były daniami. Książki, których jeszcze nie znał, czytał uważnie, wyobrażając sobie, jak smakują opisane w nich potrawy. Potem zasypiał i śniło mu się, że je przyrządza. Następnie dalej czytał książkę, wyobrażał sobie i znowu spał…. Aż w końcu szedł do kuchni i robił danie, jakiego jeszcze nie było – syntezę dań z książki, którą tak długo i starannie analizował.

dla Andrzeja napisała Ewa Damentka

Młoda kobieta – 60

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do sklepu z odzieżą. Na wieszaku ujrzała zwiewną sukienkę w kolorowe motylki. Bez dłuższego zastanawiania kupiła ją, włożyła na siebie i lekka jak motyl wyszła na ulicę z rozpromienioną twarzą.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Stado obłoków – 51

Stado obłoków przepływało nad piękną zieloną krainą. Były oryginalne i przybierały ciekawe kształty. Para zakochanych leżała na łące i trzymając się za ręce, patrzyła na chmurki, przypisując im nazwy zwierząt i przedmiotów. Nad nimi przepływały obłoki w kształcie zająca, delfina, kangura, kota, filiżanki, imbryka, a nawet lampy Aladyna z unoszącym się nad nią dymkiem. Ten ostatni kształt zainspirował ich do tego, żeby wymyślić życzenie skierowane do dżina znajdującego się w lampie. Ciekawe, czy zostanie ono spełnione?

Autor: Ewa Damentka

Staruszek z latarnią – 19

Staruszek z latarnią wyszedł na podwórko, żeby rozświetlić ciemności. Na niebie nie widać było gwiazd. Było ono zasłonięte chmurami, a mężczyznę zaniepokoiło to, że ktoś chodził po podwórku. Spotkał nieznajomego. Porozmawiał z nim i okazało się, że trafił on przypadkowo nie do tej bramy, co trzeba.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Początkujący kucharz – 37

Początkujący kucharz przygotowywał obiad. Z zapałem płukał, obierał, tarł, kroił, siekał, blanszował, podgotowywał i podsmażał, z uwagą dodając do potrawy kolejne składniki. Zaglądał przy tym do swojej książki kucharskiej, żeby wspomóc swój zapał zawartymi w niej przepisami.

Pewnego razu książka gdzieś się zawieruszyła. Kucharz musiał improwizować. Robił to jednak z radością i uważnością. Miał wrażenie, że cały czas się uczy.

Autor: Adam

Staruszek z latarnią – 18

Staruszek z latarnią wyszedł na podwórko, żeby sprawdzić, co się stało. Przed chwilą poczuł olbrzymi smród, który zalał całą chatkę. Wpłynął przez otwarte okno. Nigdy wcześniej tego nie było, więc staruszek poza latarnią na wszelki wypadek wziął ze sobą kij, żeby odpędzić intruza, choć nie wiedział, kto to mógł być. Winowajcą okazał się całkiem nieduży skunks. Jakoś dostał się na teren posesji i przyparty przez psa do muru zaczął się bronić, jak tylko umiał. Staruszek zawołał wiernego psa i mocno przytrzymał go za obrożę, a skunks w tym czasie uciekł. Smród jednak został. Wieczór był ciepły. Parne powietrze stało, nie drgnął żaden listek. Staruszek westchnął w duchu, że przydałby się jakiś wiatr, lub przynajmniej wietrzyk, ale trudno było uwierzyć, żeby pogoda nagle miała się zmienić. Otworzył furkę i obydwaj z psem poszli na długi spacer.

Autor: Ewa Damentka