Zapomniana czara zwycięstwa – 5

Zapomniana czara zwycięstwa spała na regale. Dawno jej nie używano, więc śniła, że powrócą dni chwały, a ona znów będzie użyteczna. Pewnego razu promyk słońca zauważył ją i wlał do niej trochę nadziei, która zaczęła ją leczyć. Rozpuszczała i usuwała osad goryczy z poniesionych porażek, i napełniała czarę swoim światłem.

W pewnej chwili energia ruszyła. Czara poczuła, jak wibrują jej boki i dno. W miejsce goryczy wpłynęły słodkie promienie słońca, ożywiając ją ponownie. Cudowny rytm wyzwolił czarę z zapomnienia, a jej niecierpliwe drżenie było jak cud. Już nigdy więcej o niej nie zapomniano.

dla Andrzeja napisała Magda z Dachu

Zapomniana czara zwycięstwa – 4

Zapomniana czara zwycięstwa spała na regale. Dawno jej nie używano, więc śniła, że powrócą dni chwały, a ona znów będzie użyteczna. Pewnego razu promyk słońca zauważył ją i wlał do niej trochę nadziei, która zaczęła ją leczyć. Rozpuszczała i usuwała osad goryczy z poniesionych porażek, i napełniała czarę swoim światłem.

W pewnej chwili światło czary dotarło do jednego z domowników. Znalazło go daleko, daleko. Był teraz żołnierzem i pełen lęku pierwszy raz stał na warcie. Jego ciało przenikało zimno, a po plecach przebiegały dreszcze. Światło czary sprawiło, że pomyślał o domu rodzinnym. Jego serce rozgrzało się pod wpływem promieni słońca, miłości rodzicielskiej i światła czary wypełniającego całe mieszkanie. Poczuł dumę z tego, że jest żołnierzem i lęk opuścił jego ciało. Warta odbyła się spokojnie.

Autorki: Danuta Majorkiewicz i Ewa Damentka

Rozległa pustynia – 38

Rozległa pustynia, z wielkimi piaszczystymi wydmami, przybrała głęboką żółto-pomarańczową barwę. Na tle błękitnego nieba wyraźnie odcinała się sylwetka wielbłąda, który spokojnie szedł. Rytm jego codziennego życia przeplatał się z gorącym słońcem i rozległością pustyni. Urozmaiceniem, bardzo lubianym przez wielbłąda, były odwiedziny w oazie. Tu mógłby spędzić całe życie, ale nikt nie pytał go o zdanie, więc wielbłąd robił to, co zaplanował jego właściciel. Ponieważ był pogodnym wielbłądem, wędrował, z ciekawością przyglądając się pustyni i jej mieszkańcom. Turystów ignorował, bo nie wydawali mu się interesujący – hałaśliwi i zbyt szybko się zmieniali. Trudno byłoby ich wszystkich zapamiętać. Za to pustynia, to co innego – dumna, ogromna, wzbudzająca respekt…, na niej wielbłąd czuł się dobrze, bo był u siebie, we własnym domu…

Autor: Ewa Damentka

Młoda kobieta – 63

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła. Zobaczyła mnóstwo atrakcyjnych dziewcząt. Z początku przez chwilę czuła się onieśmielona, lecz kiedy przypomniała sobie, jak jej pięknem zachwycał się znajomy fotografik, onieśmielenie uleciało z niej jak mgła. Patrzyła na dziewczęta i zauważyła, że nie tylko pięknie wyglądają, ale też ładnie poruszają się i wydają z siebie śliczne dźwięki, które można było porównać do radosnej pieśni, kojącej duszę, pełnej przyjemnych wibracji.

Chodziła po pomieszczeniu i przyglądała się księżniczkom, podziwiając również ich zadbane stroje, które nie zawsze były wytworne, lecz wydawały się dobrze skomponowane, co stanowiło uroczy dodatek, a raczej ozdobę uroczych młodych ciał. W końcu, gdy skończyła się delektować obcymi niewiastami, postanowiła nawiązać z nimi rozmowę.

Zapytała grupkę ślicznotek składającą się z trzech dziewczyn, jak postrzegają swoje piękno przez pryzmat kreatywności demiurga, a także swoje piękno przez pryzmat radości, która jest ukojeniem dla duszy. Pytanie dla wszystkich trzech pań stanowiło trudny temat do rozmawiania. Jednakże były chętne i z mozołem podjęły się szukania odpowiedzi. Szczególnie jedna z nich lubiła się rozwodzić nad niektórymi tematami o filozoficznym brzmieniu. Pytanie to było dla nich dotykiem czegoś tajemniczego, nad czym nigdy wcześniej nie rozmyślały. Temat związany z demiurgiem wydał się najlepszy. Po prostu różnorodność piękna dziewczyn wyrażająca się w wyglądzie, wydawanych dźwiękach, umiejętnościach, charakterach jest przykładem mocy, wszechwiedzy i nieograniczonych możliwości stwórcy.

Autor: AMK

Zapomniana czara zwycięstwa – 3

Zapomniana czara zwycięstwa spała na regale. Dawno jej nie używano, więc śniła, że powrócą dni chwały, a ona znów będzie użyteczna. Pewnego razu promyk słońca zauważył ją i wlał do niej trochę nadziei, która zaczęła ją leczyć. Rozpuszczała i usuwała osad goryczy z poniesionych porażek, i napełniała czarę swoim światłem.

W pewnej chwili serce kobiety patrzącej na czarę napełniła nadzieja, że uratuje swoją różę, która rosła w ogródku. Róża od jakiegoś czasu marniała… Przepełniona nadzieją kobieta poszła do ogrodu. Ponownie wzruszyła ziemię dookoła róży. Znowu oberwała suche listki i ciepło z nią rozmawiała. Usiadła na ławeczce i patrzyła na nią z zadumą. Po kilka dniach zobaczyła, jak odbijają nowe gałązki.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Staruszek z latarnią – 29

Staruszek z latarnią wyszedł na podwórko, żeby sprawdzić, co się dzieje. Zaniepokoił go łoskot dobiegający z domku gościnnego. Okazało się, że kilkuletni synek letników znalazł jego stare kalosze, założył je i chodził, tupiąc po werandzie. Stary drewniany domek trząsł się, jakby był zbudowany z kart do gry, a nie z solidnych drewnianych bali. Ojciec złapał chłopca i podniósł go do góry, choć mały się wyrywał, bo bardzo chciał tupać dalej, a matka gorąco przepraszała staruszka. Ten uspokoił ją, mówiąc, że wszystko w porządku, ale stał w zadziwieniu. Domek gościnny kiedyś był pełnoprawnym domem jego rodziny. Przez kilkadziesiąt lat nikt nie wprawił go w taki dygot, żeby się cały trząsł. Zrobił to dopiero mały chłopiec w ciężkich męskich kaloszach. Dziwy niepojęte!

Autor: Ewa Damentka

Zapomniana czara zwycięstwa – 2

Zapomniana czara zwycięstwa spała na regale. Dawno jej nie używano, więc śniła, że powrócą dni chwały, a ona znów będzie użyteczna. Pewnego razu promyk słońca zauważył ją i wlał do niej trochę nadziei, która zaczęła ją leczyć. Rozpuszczała i usuwała osad goryczy z poniesionych porażek, i napełniała czarę swoim światłem.

W pewnej chwili dało się odczuć myśl zawartą jakby w powietrzu – „czasami triumf może oznaczać przegraną, a przegrana zwycięstwo”.

Autor: Adam

Różnobarwne drzewa – 62

Różnobarwne drzewa przyciągały wzrok. Złota polska jesień cieszyła oczy. Właśnie wtedy ich gałęziami poruszył delikatny podmuch wiatru i lekko nimi zakołysał. Po chwili już mocniej dmuchnął i cała okolica zamieniła się w powiewający welon. Wirując spadały listki żółte, pomarańczowe, czerwone, a największe platanowe zasłały zielony trawnik feerią barw, dodając trochę jasnego, świecącego brązu. Odsłoniły się czerwone jagody berberysów. Ciężka od owoców jarzębina czekała na drozdy i kwiczoły, a nad wszystkim królowało krakanie wron szarych i skandynawskich gawronów.

dla Darii napisała Magda z Dachu

Była malutka – 67

Była malutka, a może tak się jej wydawało. Leniwie rozglądała się dookoła, choć już była gotowa, by zrosić suchą ziemię. Popatrzyła na inne chmury. Wydawało się jej, że były większe niż ona. Wnet spostrzegła swoje odbicie w tafli jeziora i zobaczyła swoje prawdziwe rozmiary. Uwolniła krople deszczu i nawilżyła ogromny obszar ziemi spragnionej wilgoci.

Autor: Danuta Majorkiewicz