Zapomniana czara zwycięstwa – 12

Zapomniana czara zwycięstwa spała na regale. Dawno jej nie używano, więc śniła, że powrócą dni chwały, a ona znów będzie użyteczna. Pewnego razu promyk słońca zauważył ją i wlał do niej trochę nadziei, która zaczęła ją leczyć. Rozpuszczała i usuwała osad goryczy z poniesionych porażek, i napełniała czarę swoim światłem.

W pewnej chwili do nadziei dołączyła wdzięczność ze swoją lekkością i miłością przepełniającą całe pomieszczenie. Czara zaczęła lśnić jak gwiazda. Jej właściciel nawet tego nie zauważył, ale wspólne działanie nadziei i wdzięczności pomogło mu, bo odzyskał pewność siebie i lekką skuteczność we wszystkim, co robił.

Autor: Ewa Damentka

Przydrożny kamień – 34

Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy… Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…

Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy stawał się gościnnym gospodarzem i robił wszystko, co mógł, by jego goście czuli się dobrze i bezpiecznie. Przysłuchiwał się uważnie i myślał o nich życzliwie, wierząc w nich, ich skuteczność i powodzenie.

Autor: Ewa Damentka

Młoda kobieta – 65

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do pustej przestrzeni.

– Nic tu nie ma? – pomyślała, a może raczej powiedziała, bo po chwili usłyszała czyjś głos:

– A co byś chciała?

– Nic.

– A czego potrzebujesz?

– Niczego.

– No to masz nic. Niczego tu nie ma, bo niczego nie chcesz i niczego nie potrzebujesz. Jak zaczniesz potrzebować lub choćby chcieć, to zacznie się coś pojawiać.

– Niby co? – zaczepnie zapytała młoda kobieta.

– A co chciałabyś?

– Kino, bar, fryzjera, dentystę… – przekornie zaczęła wyliczać nowo przybyła.

Szybko przerwała, bo na jej oczach przestrzeń zawirowała, coś się zmieniało, przesuwało… To zamieszanie trwało chwilkę i młoda kobieta ku swojemu zdziwieniu zobaczyła, że stoi w sali kinowej. Części foteli nie było, a na ich miejscu znalazł się fotel dentystyczny z oprzyrządowaniem. W innym miejscu było lustro i stanowisko fryzjerskie, a w roku sali był bar…

– Jak widzisz, zamówienie spełnione. Otrzymałaś dokładnie to, czego sobie zażyczyłaś – usłyszała rozbawiony głos i…. obudziła się.

Z wrażenia usiadła na łóżku. Po chwili się położyła, ale długo nie mogła zasnąć. Ciągle miała przed oczami swój sen i zastanawiała się, czego miał ją nauczyć.

Autor: Kokoryczka

Zapomniana czara zwycięstwa – 11

Zapomniana czara zwycięstwa spała na regale. Dawno jej nie używano, więc śniła, że powrócą dni chwały, a ona znów będzie użyteczna. Pewnego razu promyk słońca zauważył ją i wlał do niej trochę nadziei, która zaczęła ją leczyć. Rozpuszczała i usuwała osad goryczy z poniesionych porażek, i napełniała czarę swoim światłem.

W pewnej chwili w czarze było tak dużo światła, że ulewało się ono na zewnątrz. Było go pełno w jednym pokoju i rozlewało się do następnego pomieszczenia, aż dom i serca domowników rozjaśniły się. A światło dalej się mnożyło.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Zapomniana czara zwycięstwa – 10

Zapomniana czara zwycięstwa spała na regale. Dawno jej nie używano, więc śniła, że powrócą dni chwały, a ona znów będzie użyteczna. Pewnego razu promyk słońca zauważył ją i wlał do niej trochę nadziei, która zaczęła ją leczyć. Rozpuszczała i usuwała osad goryczy z poniesionych porażek, i napełniała czarę swoim światłem.

W pewnej chwili myśl o użyteczności się otworzyła. Małe dziecko zapytało, czy do tego pojemniczka można nalać mleczka? Odpowiedź dorosłego była taka, że to jest wyjątkowe naczynie i nie wlewamy tam mleka. Dziecko znowu zapytało: „czy można tam zatem wlać mleko wyjątkowe?”.

Autor: Adam

Kustosz z zainteresowaniem – 44

Kustosz z zainteresowaniem przyglądał się dużej paczce, która właśnie została dostarczona do muzeum. Było na niej wiele kolorowych naklejek i dużo pocztowych stempli – jakby przewędrowała pół świata.

Otworzył ją i zobaczył, że w środku leży szmaciana lalka ubrana w nieznany mu egzotyczny strój, chyba ludowy… Kustosz odłożył paczkę z lalką i zajął się swoją pracą, ale był trochę rozkojarzony – nie lubił zagadek, a nie wiedział, czemu dostał tę paczkę.

Następnego dnia pokazał ją kolegom. Wszyscy zastanawiali się, co ta paczka może znaczyć i nikt nie kojarzył stroju lalki. Elementy znali, ale nie w takim zestawieniu. Wreszcie ktoś wpadł na pomysł, że sama lalka może kryć w sobie rozwiązanie zagadki. Przyjrzeli się jej dokładnie i zauważyli świeży, niezdarny ścieg, pod którym było zgrubienie – jakby ktoś włożył coś do środka lalki, a następnie ją niezdarnie zafastrygował.

Delikatnie rozpruli ten szew i wyjęli miniaturową kartę pamięci. Włożyli ją do czytnika i przeczytali dramatyczne przesłanie ich kolegi, muzealnika z kraju ogarniętego wojną. Uznali, że spełnią jego prośbę. Zrobili to, na czym mu zależało. Potem skopiowali zawartość karty pamięci, a następnie włożyli ją na miejsce, zafastrygowali lalę i posłali ją do kolejnego muzeum. Nie dołączyli żadnej notatki. Sprawa była zbyt delikatna.

Mieli nadzieję, że ich koledzy domyślą się, że trzeba rozpruć laleczkę. Żeby im to ułatwić, do ubrania lalki dołożyli kolejny element – charakterystyczny dla ludowego stroju regionu, w którym znajdowało się ich muzeum.

Autor: Ewa Damentka

Rozległa pustynia – 41

Rozległa pustynia, z wielkimi piaszczystymi wydmami, przybrała głęboką żółto-pomarańczową barwę. Na tle błękitnego nieba wyraźnie odcinała się sylwetka wielbłąda, który wędrował ze swoim poganiaczem. Dokąd? Po co? Nie wiadomo…

Młoda kobieta bardzo pragnęła znaleźć się teraz na gorącej pustyni. Za oknem zimno – temperatura minus jedenaście stopni, ona przeziębiona, a może zagrypiona – podobnie jak pół miasta. Schowała się pod ciepłym kocem z kubkiem gorącej herbaty i oglądała swoje stare zdjęcia z dawnych wakacji.

Kaszel i katar nie dawały spokoju, odłożyła więc album, wypiła herbatę, ułożyła się wygodnie i zaczęła sobie wyobrażać ciepłą pustynię, która ogrzewa ją i wypłasza przeziębienie. Udało się jej zdrzemnąć na chwilę. Duża ulga. Robiła tak do końca przeziębienia. Gdy wyzdrowiała, uznała, że najbliższy urlop spędzi w północnej Afryce. Chciała podziękować pustyni za dobroczynne wizje.

Autor: Ewa Damentka