Różnobarwne drzewa – 57

Różnobarwne drzewa przyciągały wzrok. Złota polska jesień cieszyła oczy. Właśnie wtedy górskie szlaki pełne są turystów spragnionych pięknych widoków i lubiących umiarkowaną temperaturę. Nie ma już letnich upałów. Daleko jeszcze do jesiennych słot i zimowych mrozów. Pogoda jest optymalna. Widoki wspaniałe. Można ruszać w trasę, gdzie nogi poniosą. A gdy przyjdzie zmęczenie, to znajdzie się górskie schronisko przy szlaku, które chętnie ugości wszystkich turystów.

Autor: Ewa Damentka

Początkujący kucharz – 31

Początkujący kucharz przygotowywał obiad. Z zapałem płukał, obierał, tarł, kroił, siekał, blanszował, podgotowywał i podsmażał, z uwagą dodając do potrawy kolejne składniki. Zaglądał przy tym do swojej książki kucharskiej, żeby wspomóc swój zapał zawartą w niej miłością swojej matki. Mama przygotowała tę książkę specjalnie dla niego. Przepisała swoje przepisy, zrobiła zdjęcia potraw, wydrukowała całość i oprawiła. Powstała książka unikat, jedyna w swoim rodzaju. Kucharz, oddelegowany na kilka lat do innego miasta, dzięki temu prezentowi czuł, jakby matczyna miłość była z nim cały czas.

Autor: Ewa Damentka

Staruszek z latarnią – 6

Staruszek z latarnią wyszedł na podwórko, żeby otworzyć furtkę i wpuścić nieoczekiwanych gości. Merlin, Marysia i Krasnoludek weszli do domu, a staruszek zamknął bramę, zgasił latarnię i wszedł do kuchni, żeby przygotować strawę. Pohamował ciekawość i nie zadawał pytań. Wiedział, że po dobrym jedzeniu języki gości same się rozwiążą… Przed nimi ciekawa, długa noc…

Autor: Archiwista SC

Staruszek z latarnią – 5

Staruszek z latarnią wyszedł na podwórko, żeby powitać gości. Czekał na nich wiele lat. Przyjechali, cała rodzina w komplecie. Przywieźli nawet wieńce i dobrze przygotowali się na jego pogrzeb. Miał nadzieję, że wybaczą mu, że jest zdrowy i tylko wymyślił podstęp – fałszywą wiadomość, która miała nakłonić ich do przyjazdu i umożliwić rodzinne spotkanie przy wspólnym stole.

Autor: Ewa Damentka

Początkujący kucharz – 30

Początkujący kucharz przygotowywał obiad. Z zapałem płukał, obierał, tarł, kroił, siekał, blanszował, podgotowywał i podsmażał, z uwagą dodając do potrawy kolejne składniki. Zaglądał przy tym do swojej książki kucharskiej, żeby wspomóc swój zapał zawartymi w niej przepisami. Czytał i kroił. Lubił kroić, gdy na blat padało światło słoneczne. Wszystko było wtedy dobrze widoczne. Przy zapalonym sztucznym świetle praca była mechaniczna i bez emocji.

Autor: Adam