Skupiony Merlin uważnie obserwował Złotą Rybkę, która była wyraźnie rozzłoszczona.
– Merlinie, nie zamierzam nadziewać się na jego haczyk. Już nigdy w życiu nie dam się złapać na wędkę.
Czarodziej milczał, a Złota Rybka kontynuowała:
– Poza tym nie wiadomo, czy poprosi dokładnie o to, o czym mówisz. Mogę spełnić twoje życzenie i dać mu to, czego potrzebuje, ale nie zamierzam mu się pokazywać.
– Jeśli tak zrobimy, to może nie zauważyć, że zaspokoiłaś jego potrzebę. Może odrzucić twój, a właściwie nasz prezent. Czarodziejska otoczka potrzebna jest po to, by zauważył, że to się dzieje i przyjął podarunek – praktycznie zauważył Merlin.
– Lub odrzucił, jeśli uważa, że na niego nie zasługuje – z przekąsem dopowiedziała Złota Rybka.
Merlin zamyślił się, Złota Rybka również… Po chwili spokojniej powiedziała:
– Proszę, znajdź jakiś inny sposób. Chcę odpocząć i mam już dość wędkarzy i ich haczyków.
Brzozowa Bajdulka, która od dłuższej chwili przysłuchiwała się im uważnie, zapytała:
– Merlinie, wydaje mi się, że jesteś Władcą Snów…
– Jednym z wielu – odparł czarodziej – sama należysz do tego grona.
– Więc ułóżmy sen, który zostanie zesłany twojemu podopiecznemu. Przyśni mu się, że złapał Złotą Rybkę, która w zamian za uwolnienie obiecała spełnić jego marzenie – dokładnie to, które dla niego wymyśliłeś. Sen możemy powtarzać przez wiele nocy – tak długo, aż uwierzy, że to prawda.
Merlin w zamyśleniu gładził swoją brodę. Brzozowa Bajdulka przypatrywała mu się z delikatnym uśmiechem, a Złota Rybka z wielką nadzieją.
dla Andrzeja napisał Archiwista SC