Ambitne drożdże – 53

Ambitne drożdże rosły na potęgę. Zamierzały zdobyć cały świat, więc nabierały sił, przybierały na wadze, wielkości, próżności i zapatrzeniu w siebie… A że stały się już bardzo zadufane w sobie i miały poczucie nieomylności – przestały doceniać rosnących w siłę przeciwników i wkrótce zmuszone przez nich zostały do ODWROTU.

Autor: Ewa Majewska

Kolorowa pocztówka – 2

Kolorowa pocztówka leżała na stole. Przyszła z najnowszą pocztą i przywoływała wspomnienia z własnych wakacji, gdzieś w jakimś uroczym zakątku. Dawała radość, bo przysłał ją przyjaciel. Dawała też nadzieję. A przede wszystkim przynosiła rozmach i przestrzeń. Świat jest mniejszy, niż myślimy, a nasze możliwości dużo większe, niż się nam wydaje.

dla Andrzeja napisała Ewa Damentka

Skupiony Merlin – 42

Skupiony Merlin uważnie obserwował Złotą Rybkę, która skubała roślinki. Było w nich coś smacznego. Woda falowała, a rybka pływała od jednej roślinki do innej. Obserwator miał wrażenie, jakby czas stanął w miejscu.

Autor: Adam

Ambitne drożdże – 52

Ambitne drożdże rosły na potęgę. Zamierzały zdobyć cały świat, więc coraz częściej z domowych kuchni przenosiły się do przemysłowych piekarni. Potem, dobrze wypieczone z mąką i jajkami, w postaci różnych produktów, zwiedzały sklepy, a następnie mieszkania na całym świecie. Miały satysfakcję i myślały, że rzeczywiście zdobyły cały świat.

Autor: Ewa Damentka

Ulice wielkiego miasta – 28

Ulice wielkiego miasta mokre były od deszczu i odbijały sylwetki przechodzących ludzi. W kałużach widoczne były także kolorowe parasolki, które błyszczały i rozweselały trochę szaro-buro-czarny tłum przechodniów. Również latarnie przeglądały się w kałużach. Robiły to z wielką ochotą, bo rzadko miały taką możliwość.

Autor: Kokoryczka

Ulice wielkiego miasta – 27

Ulice wielkiego miasta mokre były od deszczu i odbijały sylwetki przechodzących ludzi. W kałużach widoczne były także kolorowe parasolki, które błyszczały i rozweselały trochę szaro-buro-czarny tłum przechodniów. Również lekkie rozluźnienie udzieliło się pewnej poważnej pani, która miała wielki kłopot. Jeszcze przed chwilą myślała, że świat się skończył, a ona jest bezradna jak małe dziecko. Teraz zrobiło się jej trochę lżej. Uwierzyła, że sobie poradzi. Szła energicznie, z podniesioną głową i wyprostowanymi ramionami. Uwierzyła, że da sobie radę.

Autor: Ewa Damentka

Poranek obudził się – 56

Poranek obudził się i leniwie przeciągnął. Otworzył oczy i zajrzał przez otwarte okno do pokoju. Nie wiedział, że był to pokój królowej. Poranek popatrzył, wszedł do środka, rozsiadł się na fotelu królowej i czekał, aż ta się obudzi. Wnet królowa otworzyła jedno oko, potem drugie. Poranek uśmiechnął się do niej i rozpromienił swą twarz. Królowa uśmiechnęła się do niego, po czym rześko wstała z łóżka i mnogość spraw, jakie miała tego dnia, przestała być ciężarem. Dzień rozpoczęła lekka i pełna energii.

dla Darii napisała Danuta Majorkiewicz

Ulice wielkiego miasta – 26

Ulice wielkiego miasta mokre były od deszczu i odbijały sylwetki przechodzących ludzi. W kałużach widoczne były także kolorowe parasolki, które błyszczały i rozweselały trochę szaro-buro-czarny tłum przechodniów. Również moja mama się wtedy uśmiechnęła. Popatrzyła na mnie i powiedziała, że nie musimy od razu wracać do domu. Zapytała, czy chcę z nią pójść na spacer do parku, a potem do kawiarni na lody i ciastka.

Autor: Zyta