Ulice wielkiego miasta – 31

Ulice wielkiego miasta mokre były od deszczu i odbijały sylwetki przechodzących ludzi. W kałużach widoczne były także kolorowe parasolki, które błyszczały i rozweselały trochę szaro-buro-czarny tłum przechodniów. Również słońce pomogło w ożywieniu ludzi. Jego promienie przedarły się przez ciężkie chmury i opromieniały przechodniów, budynki, ulice, kałuże i wielobarwne parasolki.

Autor: Ewa Damentka

Kolorowa pocztówka – 7

Kolorowa pocztówka leżała na stole. Przyszła z najnowszą pocztą i wzbudziła wielkie zdziwienie. Dziś coraz rzadziej dostaję pocztówki. Telefony, sms-y, e-maile i wiadomości na Facebooku sprawiają, że ciągle mam wrażenie kontaktu z rodziną, przyjaciółmi i znajomymi. Tym bardziej więc doceniam trud nadawcy, który zdecydował się przysłać mi tradycyjną pocztówkę. Dziękuję.

Autor: Ewa Damentka

Kolorowa pocztówka – 6

Kolorowa pocztówka leżała na stole. Przyszła z najnowszą pocztą i mogła być zapowiedzią miło spędzonego rodzinnego spotkania. Zobaczyłabym na niej odświętnie ubranych gości, parę młodą w kościele, w którym śpiewałam w chórze…, ale nie…, nie było żadnej karteczki, to był tylko wytwór mojej wyobraźni.

Autor: Stokrotka

Ulice wielkiego miasta – 30

Ulice wielkiego miasta mokre były od deszczu i odbijały sylwetki przechodzących ludzi. W kałużach widoczne były także kolorowe parasolki, które błyszczały i rozweselały trochę szaro-buro-czarny tłum przechodniów. Również błyszczały i rozweselały ludzi miejskie latarnie. W ich świetle widać było twarze przechodniów, a wśród nich twarz mężczyzny, który stał na przystanku w oczekiwaniu na autobus. W ręku trzymał bombonierkę i bukiet kwiatów. Jego twarz była rozweselona. Myślał o żonie, która właśnie dziś obchodzi urodziny. Cieszył się na myśl o byciu razem i na myśl, że rodzina się powiększy.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Skupiony Merlin – 43

Skupiony Merlin uważnie obserwował Złotą Rybkę, która pływała wte i wewte, jakby zmagała się z jakimś problemem. W końcu odezwała się do Merlina:

– Mam problem. My, Złote Rybki, zwykle spełniamy życzenia, gdy jesteśmy proszone o coś materialnego – np. dom, rower, złoto… A ty dla swojego podopiecznego prosisz o cechy charakteru, które on powinien w sobie rozwinąć sam. Nie można ich stworzyć. Trzeba je wypracować… Chciałabym ci pomóc, Merlinie, ale nie wiem, jak spełnić twoją prośbę.

Merlin zamyślił się, potem smutno powiedział:

– Ja też czuję się bezradny. Wypróbowałem już wszystkie moje czary, ale nie działają.

– A prosiłeś o pomoc jego Opiekunów Duchowych?

– Tak, z ich strony wszystko wydaje się być w porządku. Z jego talentami i ich wsparciem już dawno powinien być w pełni zdrowy, szczęśliwy, bogaty, zaradny, otoczony życzliwością ludzi i całego świata. Powinien spełniać swoje pasje i przeznaczenie – dla dobra swojego, rodziny, przyjaciół i społeczeństwa.

– To co on ma zrobić, żeby to się realizowało? – zapytała Złota Rybka.

– Czy możesz wyczarować stany emocjonalne?

– Nie rozumiem…

– Czy możesz sprawić, że poczuje się tak, jakby w siebie wierzył i wiedział, że ma prawo być sobą?

– Spróbuję…. – ostrożnie odpowiedziała Złota Rybka.

– To może pomóc na jakiś czas – wystarczający, by zobaczył swoje sukcesy i rzeczywiście uwierzył w siebie.

Złota Rybka patrzyła powątpiewająco i skomentowała:

– No, nie wiem, czy uda mi się spełnić to życzenie, ale wydaje mi się, że niezależnie od moich działań, ty sam możesz jeszcze coś zrobić, by mu pomóc.

– Ja?

– Tak, uwierz w niego i namów do tego wszystkich swoich znajomych. Jeśli będziecie w niego mocno wierzyli, to może on też to zrobi.

dla Andrzeja napisał Archiwista SC

Ulice wielkiego miasta – 29

Ulice wielkiego miasta mokre były od deszczu i odbijały sylwetki przechodzących ludzi. W kałużach widoczne były także kolorowe parasolki, które błyszczały i rozweselały trochę szaro-buro-czarny tłum przechodniów. Również wiatr dmuchał całkiem żwawo. Osuszał, ale też słychać było mocno jego szum. Wiele osób założyło czapki czy też kaptury. Przed wieczorem było już sucho i bezwietrznie. Po otwarciu okna miało się wrażenie, że jest cicho. Rano szum samochodów na ulicy oznajmił normalny początek tygodnia.

Autor: Adam