Ulice wielkiego miasta – 36

Ulice wielkiego miasta mokre były od deszczu i odbijały sylwetki przechodzących ludzi. W kałużach widoczne były także kolorowe parasolki, które błyszczały i rozweselały trochę szaro-buro-czarny tłum przechodniów. Również urozmaiceniem szarości był pobliski koncert na rynku miasta. Pomimo ulewy zespół grał dalej i śpiewał coś o padającym deszczu.

Autor: Adam

Kolorowa pocztówka – 17

Kolorowa pocztówka leżała na stole. Przyszła z najnowszą pocztą i czekała na ponowne przeczytanie. Osoba, która ją dostała traktowała tę kartkę jako antidotum na złą chwilę. Obrazek na pocztówce przedstawiał słoneczne morze z plażą. Adresatka pomyślała, że gdy będzie miała gorszy nastrój, wtedy ją znowu przeczyta.

Autor: Adam

Skupiony Merlin – 45

Skupiony Merlin uważnie obserwował Złotą Rybkę, która nazywała się Skorpion. Wszyscy dookoła dziwili się, że rybka tak może się nazywać. Jakieś dziecko zapytało, czy istnieje jakaś poczta zwierzęca, którą ryby i skorpiony przesyłają sobie listy.

Autor: Adam

Kolorowa pocztówka – 16

Kolorowa pocztówka leżała na stole. Przyszła z najnowszą pocztą i ładnie wyglądała na białym obrusie. Przypominała o spotkaniu z przyjaciółmi. Raz do roku, zgodnie z tradycją, zbieramy się jak za dawnych szkolnych lat. Zapominamy o dorosłym życiu i w zaufanym gronie znowu możemy poczuć się beztroskimi małolatami. Pomaga! Wystarcza na cały rok – taki własny, przyjacielski bufor bezpieczeństwa, środek antystresowy i przypominajka, że niezależnie od wieku, w każdym z nas tkwi dziecko, które chce się bawić i choć na chwilę zapomnieć o dorosłych troskach.

Autor: Babcia Jaga

Ulice wielkiego miasta – 35

Ulice wielkiego miasta mokre były od deszczu i odbijały sylwetki przechodzących ludzi. W kałużach widoczne były także kolorowe parasolki, które błyszczały i rozweselały trochę szaro-buro-czarny tłum przechodniów. Również można było dostrzec zieleń drzew żywo błyszczącą od deszczu. Dało się słyszeć świergot ptaków, które zaczynały osuszać swoje piórka w słonecznych promieniach – pierwszych po burzy. Jakby w jednej chwili życie znów wróciło na ulice. Słychać było gwar, a śmiejące się dzieci, radośnie skaczące przez kałuże i niekiedy wpadające w nie, „mąciły” bezpowrotnie obraz odbijający się w kałużach.

Autor: Stokrotka

Ambitne drożdże – 57

Ambitne drożdże rosły na potęgę. Zamierzały zdobyć cały świat, więc robiły, co mogły, by być coraz lepsze i bardziej wydajne. Każdy może znaleźć swą niszę, a one już ją mają. Dobrze rosną i zwiększają objętość ciasta, do którego są dodane. Są wspaniałymi profesjonalistami i nie obawiają się przyszłości.

Autor: Ewa Damentka

Kolorowa pocztówka – 14

Kolorowa pocztówka leżała na stole. Przyszła z najnowszą pocztą i przypominała, że mam słownego kolegę. Wiele lat temu obiecał, że co roku będzie przysyłał mi kartkę pocztową, żebym pamiętała, że mnie lubi i ciepło o mnie myśli. I rzeczywiście, co roku przychodzi do mnie kolorowa pocztówka.

Autor: Ewa Damentka

Ulice wielkiego miasta – 34

Ulice wielkiego miasta mokre były od deszczu i odbijały sylwetki przechodzących ludzi. W kałużach widoczne były także kolorowe parasolki, które błyszczały i rozweselały trochę szaro-buro-czarny tłum przechodniów. Również ja się rozweseliłam. Zmęczenie po wielogodzinnej pracy ulotniło się. Oddychałam rześkim powietrzem, szłam sprężystym krokiem do domu, planując, co zrobię z pozostałą częścią popołudnia i nadchodzącym wieczorem.

Autor: Ewa Damentka