Ambitne drożdże – 44

Ambitne drożdże rosły na potęgę. Zamierzały zdobyć cały świat, więc świeciły. Promienie jasno odbijały się od ścian, sufitu i podłogi. Przyprawy w kuchni pachniały, a kuchenne okno było zamknięte. Światło i zapach zatem pozostawały w pomieszczeniu.

Autor: Adam

Ulice wielkiego miasta – 4

Ulice wielkiego miasta mokre były od deszczu i odbijały sylwetki przechodzących ludzi. W kałużach widoczne były także kolorowe parasolki, które błyszczały i rozweselały trochę szaro-buro-czarny tłum przechodniów. Również trochę łagodziły skupione twarze demonstrantów, którzy wyszli na ulice, by bronić ważnych dla siebie idei i walczyć o lepsze jutro dla siebie i swoich dzieci. Światła, odbijające się w ulicznych kałużach, oraz kolorowe parasolki dodawały otuchy – jakby mówiły, że jeszcze nie wszystko stracone.

Autor: Ewa Damentka

Skupiony Merlin – 29

Skupiony Merlin uważnie obserwował Złotą Rybkę, która zatrzymała się w rogu akwarium. Jakby odpoczywała. Merlin dolał świeżej wody i rybka ożyła. Dodatkowy tlen zrobił swoje. Rybka nabrała pięknych barw i bez zastanowienia zjadła świeżą porcję karmy.

Autor: Adam

Ulice wielkiego miasta – 3

Ulice wielkiego miasta mokre były od deszczu i odbijały sylwetki przechodzących ludzi. W kałużach widoczne były także kolorowe parasolki, które błyszczały i rozweselały trochę szaro-buro-czarny tłum przechodniów. Również czarne parasolki na tym zyskały, bo ładnie wyglądały wśród kolorowych koleżanek.

Autor: Jagódka

Ambitne drożdże – 43

Ambitne drożdże rosły na potęgę. Zamierzały zdobyć cały świat, więc skupiły się na współpracy. Zrezygnowały z jednostkowych celów i ambicji, bo podporządkowały je wspólnemu celowi – wielkiej ekspansji. Jak zdobędą świat, to będzie czas, by zająć się sobą.

Autor: Jęczyduszka

Ulice wielkiego miasta – 2

Ulice wielkiego miasta mokre były od deszczu i odbijały sylwetki przechodzących ludzi. W kałużach widoczne były także kolorowe parasolki, które błyszczały i rozweselały trochę szaro-buro-czarny tłum przechodniów. Również szara myszka błyszczała kolorowymi światłami parasolek i cieszyła się, że jest taka barwna, że już nikt nie będzie jej wytykał szarości.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Ulice wielkiego miasta – 1

Ulice wielkiego miasta mokre były od deszczu i odbijały sylwetki przechodzących ludzi. W kałużach widoczne były także kolorowe parasolki, które błyszczały i rozweselały trochę szaro-buro-czarny tłum przechodniów. Również parasole były mokre. Deszcz był duży, ale krótkotrwały. To, co po deszczu było dobre, to powietrze. Było bardzo świeże i bez kurzu.

Autor: Adam

Skupiony Merlin – 28

Skupiony Merlin uważnie obserwował Złotą Rybkę, która spełniała właśnie życzenie swojego klienta. Otrzymywał to, na czym bardzo mu zależało – coś, co zapewni bezpieczeństwo jemu i rodzinie. Jego twarz jeszcze wyrażała bezbrzeżne zdumienie i niedowierzanie. Coś, co jeszcze niedawno wydawało się nierealne, właśnie stało się prawdą. Oswajał się z tym stopniowo i na jego twarz powoli zaczęła wypływać spokojna radość.

Autor: Ewa Damentka

Wiosenny las – 58

Wiosenny las przyciągał spacerowiczów delikatną zielenią drzew, świeżą młodziutką trawą i orzeźwiającym zapachem. Aż chciało się wziąć głębszy oddech…

Leśną dróżką szedł młody mężczyzna i z zainteresowaniem przyglądał się wiośnie pełnej dynamiki, radości i lekkości. Była dla niego inspiracją. Był studentem ASP. Po powrocie do domu namalował obraz i z lekkością zaliczył egzamin.

Autor: Danuta Majorkiewicz