Ambitne drożdże – 21

Ambitne drożdże rosły na potęgę. Zamierzały zdobyć cały świat, więc zdecydowały się zróżnicować kierunki swojej ewolucji. Jednym zamarzyła się harmonia zielonych liści i winnych gron, i strzelistość jodeł i sekwoi, nieba obłocznego sięgająca. Innym – palczaste plechy morskich glonów, innym pierwotniaki orzęski, śmiesznie kręcące się w kropli wody, jak nieogolone słoneczka. Jeszcze inne, w osobach dalekich swoich potomków, wybrały życie, w którym w znoju zdobywa się jedzenie, skacząc, biegając i ryjąc, albo wspinając się na dawnych współbraci, którzy teraz pokryli się liśćmi i korą, i polując przemyślnie. Jeszcze inni – byty pozaziemskie, eteryczne i ezoteryczne mieli stworzyć z własnych ciał, z DNA swojego przezroczyściejącego… razem z duchem, czyli spirytusem, który ulatuje i płynie, kędy chce, przypominając, uzmysławiając duszom i ciałom tych, którzy smak cenią, prawdę o jedności, tak jakby zapomnianą.

dla Adama napisał Motyl

Trzymasz w dłoniach – 38

Trzymasz w dłoniach sfatygowany list, dopiero co dostarczony przez pocztę. Długo szedł. Wiele lat… Wpatrujesz się w litery pisane ręką dobrze znanej ci kiedyś osoby i być może z pewnym niedowierzaniem czytasz: „Kochanie, jakoś nie było okazji, by wcześniej powiedzieć Ci, ile dla mnie znaczysz i podziękować za Twoją obecność w moim życiu. Szczególnie gorąco dziękuję Ci za słowa, krzyki, rozmowy, milczenie. Czy to dobrze, jak jest za dużo milczenia”?

Autor: Adam