Ambitne drożdże – 26

Ambitne drożdże rosły na potęgę. Zamierzały zdobyć cały świat, więc zdrowo się odżywiały, uprawiały sporty, unikały kurzu, spalin i przeciągów. Aż nagle, trywialnie, wylądowały w koszu na śmieci, wraz z innymi starymi produktami wyrzuconymi podczas porządkowania szafek i odmrażania lodówki.

Autor: Ewa Majewska

Polną drogą – 57

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył małego chłopca, który puszczał bączka na ścieżce. Kolorowa zabawka wirowała i brzęczała, kręcąc się wokół własnej osi. Gdy trafiała na pobocze, zaplątywała się w trawy, milkła i przewracała się. Chłopczyk za każdym razem starał się tak ustawiać zabawkę, by poruszała się po utwardzonej ścieżce i bardzo się cieszył, gdy bąk długo się kręcił.

Wędrowiec przystanął, potem przysiadł i zaczął się zastanawiać, co też Los chce mu powiedzieć. Nawet nie zauważył, że chłopczyk oddalił się. Na ścieżce leżał tylko jego bączek – blaszany, pomalowany w kolorowe paski.

Autor: Ewa Damentka

Ambitne drożdże – 25

Ambitne drożdże rosły na potęgę. Zamierzały zdobyć cały świat, więc spuchły tak bardzo, że wypełniły całe pomieszczenie, w którym się znajdowały. Wypłynęły na klatkę schodową i na ulicę. Nie przewidziały jednak, że na dworze jest ogromny upał, który wysysał całą napotkaną wilgoć. Drożdże szybko zamieniły się w proszek rozwiewany przez wiatr.

Autor: Jęczydusza

Trzymasz w dłoniach – 40

Trzymasz w dłoniach sfatygowany list, dopiero co dostarczony przez pocztę. Długo szedł. Wiele lat… Wpatrujesz się w litery pisane ręką dobrze znanej ci kiedyś osoby i, być może z pewnym niedowierzaniem, czytasz: „Kochany, jakoś nie było okazji, by wcześniej powiedzieć Ci, ile dla mnie znaczysz i podziękować za Twoją obecność w moim życiu. Szczególnie gorąco dziękuję Ci za parę lat, w czasie których mogłam przy Tobie wzrastać”.

dla Adama napisała Paulina Majewska

Ambitne drożdże – 24

Ambitne drożdże rosły na potęgę. Zamierzały zdobyć cały świat, więc starały się nie zmarznąć. Wysłały list do placków ziemniaczanych i do rosołu. Miały nadzieję, że otrzymają jakąś radę – informację przydatną do tego, co zamierzały zrobić.

Autor: Adam

Ciemność zgęstniała – 58

Ciemność zgęstniała… Pochłonęła wszystkie kolory i całe światło. Na szczęście nie trwało to długo… W najczarniejszych czasach, w najmniej oczekiwanym miejscu, pojawiło się światło. Początkowo było malutkie. Rosło jednak z każdą chwilą, przynosząc nadzieję i w końcu zdusiło ciemność. Rozlało się, przynosząc ulgę i ukojenie. Ciekawe, na jak długo starczy nam zapału, by je pielęgnować?

Autor: Ewa Damentka

Ambitne drożdże – 23

Ambitne drożdże rosły na potęgę. Zamierzały zdobyć cały świat, więc zapisały się na kurs uwodzenia prowadzony przez klub starych babć. Dowiedziały się, że najprostsza droga do męskich serc wiedzie przez żołądek, a właśnie mężczyznami były zainteresowane, bo uznały, że to oni rządzą światem.

Drożdże rozpoczęły współpracę z mlekiem, mąką oraz jajkami i wspólnie zaczęły tworzyć placki, placuszki, babki, babeczki, drożdżówki, pizze, chleby i bułki. Rzeczywiście, zawojowały cały świat, bo wypieki z nimi można kupić niemal w każdym sklepie spożywczym – ba, nawet zrobić samemu.

Autor: Ewa Damentka

Trzymasz w dłoniach – 39

Trzymasz w dłoniach sfatygowany list, dopiero co dostarczony przez pocztę. Długo szedł. Wiele lat… Wpatrujesz się w litery pisane ręką dobrze znanej ci kiedyś osoby i być może z pewnym niedowierzaniem czytasz: „Kochanie, jakoś nie było okazji, by wcześniej powiedzieć Ci, ile dla mnie znaczysz i podziękować za Twoją obecność w moim życiu. Szczególnie gorąco dziękuję Ci za piękno i nadzieję. Gdy patrzyłam, jak stawiasz pierwsze kroki, potem kolejne. Jak poznajesz świat…, to uczyłam się i nadal się uczę razem z Tobą. Nigdy tego nie zapomnę. Kocham Cię, Twoja Mama”.

Autor: Ewa Damentka

Przy pięknej starej toaletce – 54

Przy pięknej, starej toaletce usiadła młoda dziewczyna. Z szuflady wyjęła jasny, rogowy grzebień i zaczęła rozczesywać swoje gęste, lśniące włosy. Uśmiechała się do swojego odbicia w lustrze, bo jeszcze pamiętała swój poranny sen. Śniła w nim, że bawiła się z malutkim dzieckiem. Opiekowała się nim, zmieniała mu pieluszki i utulała do snu. „Może niedługo sama zostanę mamą?” – pomyślała z nadzieją, rozczesując swoje lśniące włosy i pamiętając, że przygotowania do wesela są mocno zaawansowane, a zamówiona suknia ślubna będzie dostarczona lada moment.

Autor: Ewa Damentka