Trzymasz w dłoniach – 22

Trzymasz w dłoniach sfatygowany list, dopiero co dostarczony przez pocztę. Długo szedł. Wiele lat… Wpatrujesz się w litery pisane ręką dobrze znanej ci kiedyś osoby i być może z pewnym niedowierzaniem czytasz: „Kochanie, jakoś nie było okazji, by wcześniej powiedzieć Ci, ile dla mnie znaczysz i podziękować za Twoją obecność w moim życiu. Szczególnie gorąco dziękuję Ci za dyscyplinę, której mnie nauczyłaś. Wtedy nazywałam ją rygorem, który uważałam za zbędne ograniczenie. Teraz wiem, że to było potrzebne. Nadawała pewien porządek, uczyła samodyscypliny. Pomaga mi teraz, kiedy sama troszczę się o własnych podopiecznych, uczę się łączyć i godzić ze sobą akceptowanie ich takimi, jakimi są, oraz stawianie im wymagań…”

Znowu się rozmarzyłam. Ten list również dedykuję rodzicom, opiekunom i nauczycielom, którzy wykonują dobrą robotę, o czym nie zawsze pamiętamy.

Autor: Ewa Damentka

Harfistka delikatnie – 49

Harfistka delikatnie trącała palcami struny swojego instrumentu. Jego słodki, kojący dźwięk wypełniał całe pomieszczenie. Dobiegał również przez uchylone okno i razem z mgłami snuł się po łąkach. Harfa swoim delikatnym i bajkowym dźwiękiem rozlewała się wokół różowych koniczyn. Ton zatrzymał się w kępie mchu, łasze żółtego piasku, kwitnącym majeranku. Otulił trawy na łące i zamilkł wraz z końcem utworu.

dla Darii napisała Magda z Dachu

Harfistka delikatnie – 48

Harfistka delikatnie trącała palcami struny swojego instrumentu. Jego słodki, kojący dźwięk wypełniał całe pomieszczenie. Dobiegał również chrobot i stukanie robotników, którzy remontowali sąsiednie mieszkanie. Miło im się pracowało przy dźwiękach harfy. A harfistka, uprzedzona przez sąsiadów o planowanym remoncie, zaopatrzyła się w zatyczki do uszu, które skutecznie tłumiły hałas dobiegający zza ściany. Kiedy remont się skończy, znów będzie słyszała melodie, które gra…

dla Darii napisała Ewa Damentka

Trzymasz w dłoniach – 21

Trzymasz w dłoniach sfatygowany list, dopiero co dostarczony przez pocztę. Długo szedł. Wiele lat… Wpatrujesz się w litery pisane ręką dobrze znanej ci kiedyś osoby i, być może z pewnym niedowierzaniem, czytasz: „Kochany, jakoś nie było okazji, by wcześniej powiedzieć Ci, ile dla mnie znaczysz i podziękować za Twoją obecność w moim życiu. Szczególnie gorąco dziękuję Ci za pewność roztaczania kręgu i świadomości, że mogę tam wsunąć choćby stopę”.

dla Adama napisała Magda z Dachu

Trzymasz w dłoniach – 20

Trzymasz w dłoniach sfatygowany list, dopiero co dostarczony przez pocztę. Długo szedł. Wiele lat… Wpatrujesz się w litery pisane ręką dobrze znanej ci kiedyś osoby i być może z pewnym niedowierzaniem czytasz: „Kochanie, jakoś nie było okazji, by wcześniej powiedzieć Ci, ile dla mnie znaczysz i podziękować za Twoją obecność w moim życiu. Szczególnie gorąco dziękuję Ci za możliwości. Nigdy mnie nie ograniczałaś. Dawałaś mi przestrzeń i wolność wyboru. Mogłam swobodnie poznawać siebie i wybierać swoją drogę”…

Skończyłam pisać to opowiadanie i rozmarzyłam się. Życzę każdemu rodzicowi, nauczycielowi, coachowi, każdemu wychowawcy, żeby choć raz w życiu dostał podobny list.

Autor: Ewa Damentka

Kiedyś dawno dawno temu – 70

Kiedyś, dawno, dawno temu, pewnej zimowej nocy urodził się mały chłopczyk. Mama przytuliła go z miłością, a Tata patrzył na niego kochającym wzrokiem i z nadzieją w sercu…

Przepiękny obraz… Trudno było mi oderwać od niego wzrok. Malarz zawarł w nim piękno, ciepło rodzinne i magię świątecznego czasu. Rodzice mieli współczesne ubrania, siedzieli w nowoczesnym mieszkaniu, ale jednocześnie wyglądali na uduchowionych i ponadczasowych ludzi, którzy dają sobą świadectwo nadziei i wielkiej nowiny, że Bóg ciągle dba o nas, o swoje dzieci… i obdarza nas darami: życia, nadziei, wiary, miłości i wspólnoty, jaką stanowi kochająca się rodzina.

Autor: Ewa Damentka