Trzymasz w dłoniach – 30

Trzymasz w dłoniach sfatygowany list, dopiero co dostarczony przez pocztę. Długo szedł. Wiele lat… Wpatrujesz się w litery pisane ręką dobrze znanej ci kiedyś osoby i być może z pewnym niedowierzaniem czytasz: „Kochanie, jakoś nie było okazji, by wcześniej powiedzieć Ci, ile dla mnie znaczysz i podziękować za Twoją obecność w moim życiu. Szczególnie gorąco dziękuję Ci za to, jaka jesteś. Za Twoje wartości, bo są to wartości bardzo szlachetne. Dziękuję za ciepło i delikatność, które z Ciebie wypływają i za wrażliwość na ludzi”.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Morskie fale – 54

Morskie fale leniwie obmywały piaszczystą, białą plażę rajskiej wyspy leżącej na środku wielkiego oceanu. Na tej właśnie plaży przed kilkoma tygodniami wielkie żółwice złożyły jaja do wykopanej jamy. Potem otuliły cały żłobek, aby reszty dokonał czas i przyroda.

Nagle plaża ożyła. Spod piasku maleńkie żółwie dzieci, dzielnie machając przednimi łapkami, zaczynały swój bieg ku morzu. Niewiele z nich przetrwało na plaży i w głębinach oceanu, ale te ocalone po wielu latach wróciły na plażę swojego urodzenia. Podobnie jak ich matki, wielkim wysiłkiem złożyły swoje jaja. Tak domknął się wielowiekowy rytuał i zamknął cykl narodzin.

dla Darii napisała Magda z Dachu

Ambitne drożdże – 3

Ambitne drożdże rosły na potęgę. Zamierzały zdobyć cały świat, więc skupiły się w sobie i wyzwoliły całą moc działania. Nie wiedziały, co spotkało ich poprzedników, więc były wolne od złych myśli i doświadczeń. Mogły naiwnie myśleć, że zdobędą cały świat.

Autor: Anna-Maria

Trzymasz w dłoniach – 29

Trzymasz w dłoniach sfatygowany list, dopiero co dostarczony przez pocztę. Długo szedł. Wiele lat… Wpatrujesz się w litery pisane ręką dobrze znanej ci kiedyś osoby i być może z pewnym niedowierzaniem czytasz: „Kochanie, jakoś nie było okazji, by wcześniej powiedzieć Ci, ile dla mnie znaczysz i podziękować za Twoją obecność w moim życiu. Szczególnie gorąco dziękuję Ci za to, że…..”.

Tego nie dało się czytać dalej… Jeśli wówczas nie doszedłeś na czas liście, to uznam, że nigdy nie doszedłeś…

List został podarty na strzępy.

Autor: Anna-Maria

Ambitne drożdże – 2

Ambitne drożdże rosły na potęgę. Zamierzały zdobyć cały świat, więc rosły i rosły. Drożdżom potrzebna jest temperatura, by rosły, a z tą jest różnie, tzn. wahała się, więc drożdże raz rosły, a raz nie. W końcu nie zdobyły całego świata.

Autor: Adam

Morskie fale – 53

Morskie fale leniwie obmywały piaszczystą, białą plażę rajskiej wyspy leżącej na środku wielkiego oceanu. Na tej właśnie plaży od dawna leżał skarb ukryty w wielkiej skrzyni. Morze przyniosło ją kiedyś na brzeg wyspy, a wiatr na przemian zasypywał ją lub zabierał piasek, którym wcześniej ją przykrył.

Niedaleko mieszkali ludzie, ale dotąd nikt nie zadał sobie trudu, by podnieść wieko skrzyni i sprawdzić, co znajduje się w środku. Nawet wszędobylscy turyści zajęci byli tylko fotografowaniem siebie, morza i kwiatów. Mało kto patrzył pod nogi. A jeżeli, to nie po to, by coś znaleźć, tylko żeby ominąć nieoczekiwaną przeszkodę.

Ciekawe, ile jeszcze takich skarbów znajduje się wokół nas?

dla Darii napisała Ewa Damentka

Ambitne drożdże – 1

Ambitne drożdże rosły na potęgę. Zamierzały zdobyć cały świat, więc zajmowały coraz to większą powierzchnię, wydobywając się z naczynia na podłogę, potem korytarz klatki schodowej i stopniowo opuszczały się po kolejnych piętrach w dół, aż doszły do samego parteru. Przez uchylone drzwi wejściowe wylewały się na podwórko. Dopiero tam napotkały na opór armii szczotek i mopów zjednoczonych w zwartych szeregach w obliczu realnego zagrożenia…

Autor: Ewa Majewska

Księżyc wyszedł zza chmur – 52

Księżyc wyszedł zza chmur i oświetlił stary zamek zbudowany na wysokim wzgórzu. W jego świetle można było wyraźnie obejrzeć całą budowlę oraz postać, która o północy pojawiła się na zamkowych murach. Był to właściciel zamku, który chętnie oglądał dolinę w świetle księżyca. Widoczność była dobra, a srebrny blask dodawał jej baśniowego uroku. Bardzo lubił, gdy zimą był śnieg, bo odbijał on światło księżyca i wtedy wydawało się, że dolina świeci własnym blaskiem.

Autor: Ewa Damentka

Trzymasz w dłoniach – 28

Trzymasz w dłoniach sfatygowany list, dopiero co dostarczony przez pocztę. Długo szedł. Wiele lat… Wpatrujesz się w litery pisane ręką dobrze znanej ci kiedyś osoby i być może z pewnym niedowierzaniem czytasz: „Kochanie, jakoś nie było okazji, by wcześniej powiedzieć Ci, ile dla mnie znaczysz i podziękować za Twoją obecność w moim życiu. Szczególnie gorąco dziękuję Ci za wiatr, który przybliża. Wieje on raz mocniej, raz silniej, czasami są krople deszczu, a wtedy rośliny rosną. Chcesz na grzyby. Ja mówię – »nie lubię«. Lubie tylko chodzić po lesie bez zbierania. A może wyjścia do lasu to zawsze zbiory”?

Autor: Adam