Trzymasz w dłoniach – 35

Trzymasz w dłoniach sfatygowany list, dopiero co dostarczony przez pocztę. Długo szedł. Wiele lat… Wpatrujesz się w litery pisane ręką dobrze znanej ci kiedyś osoby i być może z pewnym niedowierzaniem czytasz: „Kochanie, jakoś nie było okazji, by wcześniej powiedzieć Ci, ile dla mnie znaczysz i podziękować za Twoją obecność w moim życiu. Szczególnie gorąco dziękuję Ci za pomoc w znalezieniu pracy za granicą. To był milowy krok w moim życiu”.

Autor: Anna-Maria

Ambitne drożdże – 14

Ambitne drożdże rosły na potęgę. Zamierzały zdobyć cały świat, więc rosły i rosły…

Ludzie byli tym zachwyceni. Przychodzili z większymi i mniejszymi naczyniami i napełniali je drożdżami – nakładali po trochu. Potem wracali po więcej. Cieszyli się, że tyle jest świetnych piekarskich drożdży… Piekli z nich ciasto i chleb. Im więcej drożdży przybywało, tym więcej piekarzy pracowało.

Wreszcie każdy miał w domu spory zapas chleba i dzielił się nim z innymi.

Wiele bochenków chleba płynęło do Afryki i innych kontynentów – trafiały do biednych miejsc, żeby nakarmić żyjących tam ludzi.

Drożdże bardzo się z tego cieszyły, a ludziom żyło się lepiej.

Autor: Kokoryczka

Poranek obudził się – 54

Poranek obudził się i leniwie przeciągnął. Otworzył oczy i natychmiast je zamknął. Dookoła padał deszcz ze śniegiem, było zimno, a wszędzie błoto… To nie był ranek na wielkie dokonania.

Trochę jeszcze podrzemał, jednak poczucie obowiązku zmusiło go do wzięcia głębokiego oddechu i wstania. Otulił się resztką białej mgły i ruszył przed siebie, skacząc po ciężkich od wody szarych chmurach.

Kiedy balansował na obłokach, poczuł coś ciepłego na plecach. To słońce wysyłało swoje promienie. Rozgrzany, pełen otuchy, ruszył Poranek w stronę Południa.

dla Darii napisała Magda z Dachu

Ambitne drożdże – 13

Ambitne drożdże rosły na potęgę. Zamierzały zdobyć cały świat, więc zdobywały coraz to nowych zwolenników i rynki zbytu, aż stały się pożądane i niezbędne w każdym niemal domu. Drożdże z dumą podziwiały siebie oraz swoje zdobyte królestwo i były pewne, że tak już będzie aż do końca świata, a może i jeden dzień dłużej. Pewnego dnia pojawiły się jednak nowe ambitne korzenne przyprawy i bardzo szybko wyparły drożdże z ich stabilnej, czołowej pozycji na rynku.

Autor: Ewa Majewska

Trzymasz w dłoniach – 34

Trzymasz w dłoniach sfatygowany list, dopiero co dostarczony przez pocztę. Długo szedł. Wiele lat… Wpatrujesz się w litery pisane ręką dobrze znanej ci kiedyś osoby i być może z pewnym niedowierzaniem czytasz: „Kochanie, jakoś nie było okazji, by wcześniej powiedzieć Ci, ile dla mnie znaczysz i podziękować za Twoją obecność w moim życiu. Szczególnie gorąco dziękuję Ci za to, że nauczyłaś mnie wyznaczania celów, dążenia do nich i ich osiągania. Dzięki temu wciąż rozwijam się, mając świadomość, że sprawiam Ci tym przyjemność i że jesteś ze mnie dumna”.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Harfistka delikatnie – 50

Harfistka delikatnie trącała palcami struny swojego instrumentu. Jego słodki, kojący dźwięk wypełniał całe pomieszczenie. Dobiegał również zapach smakowitej zupy gotowanej przez mamę harfistki. „Muzyka muzyką, ale jeść trzeba” – myślała mama, doprawiając zupę w rytm melodii granej przez córkę.

Autor: Ewa Damentka

Na dnie szuflady – 66

Na dnie szuflady leżała paczuszka listów, przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia…

Obecni lokatorzy starego mieszkania nie bardzo wiedzieli, co robić z tymi pamiątkami. Czuli się tu gośćmi. Prawdziwych gospodarzy wywiały wichry historii, ale może kiedyś tu powrócą? Nowi lokatorzy też mieli nadzieję na powrót do własnego domu. Starannie wyjęli więc zawartość szuflady i razem z innymi pamiątkami schowali do pudła, które zanieśli do piwnicy. Gdy dawni właściciele powrócą, na pewno je znajdą i może ucieszą się z ich odzyskania.

Autor: Ewa Damentka

Trzymasz w dłoniach – 33

Trzymasz w dłoniach sfatygowany list, dopiero co dostarczony przez pocztę. Długo szedł. Wiele lat… Wpatrujesz się w litery pisane ręką dobrze znanej ci kiedyś osoby i być może z pewnym niedowierzaniem czytasz: „Kochanie, jakoś nie było okazji, by wcześniej powiedzieć Ci, ile dla mnie znaczysz i podziękować za Twoją obecność w moim życiu. Szczególnie gorąco dziękuję Ci za gwiazdy i piasek na plaży. Urok rzeczy, o których pomyślę. Tylko nie rozumiem dlaczego są zapory”.

Autor: Adam